Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 821 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Rozdział XXX

piątek, 09 listopada 2012 19:47

Rozdział XXX

 

Po 15 minutach wszystko było na swoim miejscu.

 

  • Pamiętacie jak gadaliśmy o wspólnych wakacjach ? - spytał loczek.

  • Nom pamiętamy, a co ? - spytał Niall pałaszując kanapkę.

  • Bo postanowiliśmy z (T.I.), że pojedziemy na wspólne wakacje, wszyscy. - powiedział Harry.

  • YEAH ! Jedziemy na wakacje !!! - wykrzyczała reszta.

  • Tylko trzeba wybrać miejsce ? - powiedział Liam.

  • A może Wyspy Kanaryjskie ? - zapytałam.

  • Tak ! - ponownie wykrzyknęli, ale tym razem wszyscy.

  • Okey to idę po laptopa i szukamy hotelu. - powiedział Harry i zaraz z nim wrócił.

  • No to tak szukamy pięcio - gwiazdkowego hotelu na Wyspach Kanaryjskich … - powiedział chłopak.

  • A jak będziemy spać ? - spytałam i spojrzałam na chłopaka a on na mnie.

  • Więc … Liam z Danielle, Louis z Eleanor, Niall z Zaynem, a ja z Tobą. - powiedział.

  • Pasuje. - powiedzieliśmy i zarezerwowaliśmy hotel i bilety na samolot.

Tak wygląda nasz hotel, w którym będziemy za kilka dni ...


 

Odłożyliśmy laptopa i zabraliśmy się za robienie obiadu, bo Irlandczyk trochę zgłodniał. Postanowiliśmy zrobić spaghetti. Po 30 minutach mogliśmy już jeść. Przy jedzeniu jak zwykle się śmialiśmy i o mało co chłopaki nie wyrządzili by sobie „małej bitwy” na jedzenie, ale na szczęście ja z dziewczynami powstrzymałyśmy ich od tego czynu. Po obiedzie zapakowaliśmy naczynia do zmywarki i rzuciliśmy się na kanapę.

 

  • Wiecie, że nie skonsultowaliście tych wakacji z Paulem. - sprostowałam.

  • Ups … A powiemy jutro – powiedział Louis.

  • Louis czy ty wiesz, że jutro może być za późno ? - sprostowała Eleanor.

  • Ojć ! Nie przemyślałem tego … - powiedział ze smutną miną.

  • A co jeśli się nie zgodzi to co zrobimy, przecież tego nie możemy odwołać.- powiedziałam, a chłopaki zaczęli dopiero myśleć.

  • Dobra dzwonimy do Paula teraz w tej chwili. - powiedział Liam po czym szybko zadzwonił.

Po 20 minutach Paul był już w domu.

 

  • To o co chodzi ? - zapytał Paul.

  • No bo my wpadliśmy na pomysł, że ja, chłopaki, Dan, El i (T.I.) pojedziemy razem na wakacje na Wyspy Kanaryjskie, a mając to na myśli mamy zarezerwowany hotel i bilety na samolot, a wylot mamy za 3 dni, czyli w sobotę. - powiedział Harry i wszyscy patrzyliśmy się na Paula z przerażeniem.

 

Po chwili Paul odpowiedział:

 

  • Więc …

-----------------------------------------------------------------------------------

No i mamy kolejny rozdzialik, a na myśli mam 30 !!!!

Czekam na komentarze ...

Pozdrawiam


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział XXIX

czwartek, 08 listopada 2012 21:10

Rozdział XXIX

 

* Harry *

 

Obudziłem się o 9:30. (T.I) jeszcze spała, więc postanowiłem, że zabiorę jej telefon i kupie jej nowy. Po cichu wszedłem do łazienki wziąłem szybki prysznic, ubrałem się, zabrałem telefon (T.I) i wyszedłem zamykając dom na klucz. Po chwili znalazłem się w centrum handlowym i od razu udałem się do sklepu z fonikami. Wyciągnąłem kartę pamięci ze starego telefonu i oddałem telefon w ręce sprzedawcy. Przyjął go bez żadnych pytań. Kupiłem nowy telefon i szybkim krokiem poszedłem do domu. Cicho otworzyłem drzwi i ruszyłem do salonu. Wyciągnąłem telefon, włożyłem do niego kartę pamięci oraz zapakowałem do białego pudełka, przewiązałem czerwoną wstążką i udałem się na górę.

 

* Ja *

 

* Obudziłam się o 10:30. Harrego obok mnie nie było, więc wstałam z łóżka i chciałam wyjść, ale lokers był szybszy i o mały włos się nie zderzyliśmy.

 

  • Gdzieś ty był Haroldzie Edwardzie Stylesie. - powiedziałam z poważną miną, ale po chwili zaczęłam się śmiać.
  • Byłem na dole. - odpowiedział.

  • Yhmm.

 

Po chwili chłopak wyciągnął zza siebie białe pudełko.

 

  • Co to jest ? - zapytałam.

  • Otwórz. - powiedział chłopak z tym uśmiechem, który kochałam.

 

Otworzyłam pudełko, a w nim był biały iPhone 5.

 

  • Ha … Haa … Harry. Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Ale on kosztował fortunę. - powiedziałam.

  • Niee. A po drugie nie podpuścisz mnie, żebym Ci powiedział cenę. - powiedział i cwaniacko się do mnie uśmiechnął

  • Dziękuję – powiedziałam i rzuciłam się na chłopaka.

  • Może pójdziemy do chłopaków i wybierzemy miejsce wakacji ? - zapytał loczek.

  • Okey. Tylko pójdę się odświeżyć. - wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki.

 

Po 10 minutach wyszłam z delikatnym makijażem, rozpuszczonymi włosami i ubrana w to:

 

 

Od razu po mnie wszedł chłopak, a ja przygotowałam brakfaścik. Po chwili przyszedł i zjedliśmy. Wyszliśmy i poszliśmy do chłopaków. W domu znowu był bałagan …

 

  • Jak zwykle … bałagan – powiedziałam z sarkazmem.

  • No … ja mam tego dość nie sprzątam po nich !!! - wykrzyczał.

  • Spokojnie ja to z nimi załatwię … CHŁOPAKI !!! - krzyknęłam.

  • Cooo ?! - krzyknął Zayn i wszyscy zeszli na dół.

  • Ja tego nie zrobiłem – powiedział Liam z miną typu WTF ?!

  • Okey. Macie 15 minut na ogarnięcie domu, albo szlaban – powiedział wściekły Harry.

 

Usiedliśmy na sofie i śmialiśmy się z tego jak reszta sprząta dom. Normalnie dom wariatów ...

-----------------------------------------------------------------------------------

Hey, Hey, Hey !!!!

Wreszcie moja kochana wena wróciła ...

Czekam na komentarze.

Buziaki

Weronika


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

I'm sorry - znowu ...

niedziela, 14 października 2012 21:09

Przepraszam, że od prawie miesiąca nie dodaje postów, ale nie mam weny od dłuższego czasu i nauka. Ale mam nadzieję, że coś wymyślę. A tak na przeprosiny taki suchar o 1D :

 

Ty: Harry czy ty byłeś pijany ?
Harry: Niee ...
Ty: To dlaczego dzwoniłeś do mnie z takim tekstem: "Tutaj zakład pogrzebowy ,,ŻYĆ NIE UMIERAĆ,, w czym mogę służyć ?"
Harry: Eee ... Ale to nie ja !
Ty: Mam Twój numer ...
Harry: Serio ?
Ty: Nie ...

 

~ Weronika ~


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział XXVIII

poniedziałek, 17 września 2012 21:12

Rozdział XXVIII

 

- Jakie kłopoty ?! Nie jesteś na mnie zła ?! Dlaczego ona mnie pocałowała ?! Dlaczego ona Ci to zrobiła ?! - zaczął. Zasypywać mnie pytaniami loczek.

- Kotku nie tak szybko ! A więc po pierwsze: Natalie prawdopodobnie została nasłana przez moją ciotkę. Po drugie: Nie jestem na Ciebie zła, bo to nie Twoja wina. Po trzecie: Pocałowała Cię, bo wie, że mnie to zdenerwuje. Po czwarte: Zrobiła to nie z własnej woli, ale z woli mojej cioci. Po prostu chcą zniszczyć mi moje życie.

- Aha. Ale jak ona Ciebie znalazła tu w Londynie ? - spytał zmieszany tą sytuacją lokers.

- Właśnie jak ona mnie znalazła ? - to pytanie mnie przeraziło. - Moja komórka ?! - szybko pobiegłam na górę, a Harry za mną chociaż nie wiedział o co chodzi.

- Co z Twoją komórką ? - spytał.

- Bo jak gdziekolwiek wychodziłam ze znajomymi to wracałam nad ranem. Moim rodzicom to nie przeszkadzało, bo mówili, że muszę się wyszaleć, bo jestem młoda. Ciotce to przeszkadzało, więc prawdopodobnie w mojej komórce jest czip naprowadzający, więc muszę jak najszybciej zmienić telefon, a Ty i reszta nie możecie się ze mną przez jakiś czas widywać, a ja muszę wyjechać. - powiedziałam i łzy zaczęły mi napływać do oczu.

- Ale dlaczego ?! Ja Ciebie samej nie zostawię ! - wykrzyczał.

- Wiem, ale nie chcę stracić osoby, którą kocham i moich przyjaciół. - powiedziałam, a Harry mnie przytulił. Wtuliłam się w jego tors i najlepiej bym go nie puszczała.

- Wiesz co jutro pójdziemy kupić nowy telefon, a ten oddamy do serwisu. A i pamiętasz jak rozmawialiśmy o wspólnych wakacjach ? - zapytał.

- Yhmm. Co sugerujesz ? -spytałam i zabawnie poruszyłam brwiami.

- Że wyjedziemy razem na wakacje ! Zgadzasz się ?

- Tak ! - wykrzyknęłam, a loczek wziął mnie na ręce i zaczął kręcić w kółko. Kręciliśmy się tak z minutę. Spojrzeliśmy na zegarek – była 23:50. Nie miałam ochoty spa, ale byłam głodna przez ten cały stres.

- Harry jesteś głodny ?- spytałam.

- Tak. A ty też ? - odpowiedział pytaniem na pytanie.

- Yhmm. To co robimy ?

- Ja mam ochotę na pizzę. - powiedział.

- Mmm … Dawno nie jadłam takiej domowej pizzy. - odpowiedziałam i się rozmarzyłam.

- No to idziemy do kuchni i robimy pizzę !!! - wykrzyknął.

 

Chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy do kuchni. Wyciągnęliśmy wszystkie potrzebne składniki i zabraliśmy się do roboty. Po 30 minutach nasza pizza była gotowa do zjedzenia.

 - Mmmm … Jak ładnie pachnie. - powiedziałam i przytuliłam się do chłopaka.

- Popieram. Widzisz moglibyśmy być małżeństwem. - powiedział. A ja spojrzałam się na niego pytająco.

- Znowu coś sugerujesz ? - spytałam.

- Może tak, a może nie … - odpowiedział i zabawnie poruszył brwiami.

- Dobra, jemy pizzę, bo jeszcze Niall wyczuje zapach i nam ją zabierze. - sprostowałam i zaczęliśmy się śmiać.

- Okey. A obejrzymy jakiś film ? - powiedział.

- Może być. - odpowiedziałam.

 

Zanieśliśmy pizzę do salonu, a Harry włączył „Jak urodzić i nie zwariować”. Oglądaliśmy i jedliśmy. Kiedy film się skończył była nad ranem.

- Idziemy spać, bo ja już umieram ? - zapytałam.

- No to ty kochanie idź się wykąp, a ja tylko włożę talerze do zmywarki i umyję resztę i za jakąś chwilkę przyjdę na górę. - powiedział.

- Jesteś kochany, wiesz. - powiedziałam.

Pocałowałam chłopaka w usta i poszłam na górę do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, rozczesałam włosy, umyłam twarz i zęby.

- Jery zapomniałam piżamy. - powiedziałam sama do siebie.

 

Wyszłam owinięta w ręcznik i poszłam do sypialni. O dziwo Harry już tam był. Kiedy chłopak mnie zobaczył to spadł z łóżka.

- Dla mnie mogła byś tak chodzić codziennie. - powiedział. Po czym cwaniacko się do mnie uśmiechnął i namiętnie zaczął mnie całować.

- WOW. Dzięki za komplement. - mówiłam między pocałunkami. Nagle poczułam, że Harry zaczyna ściągać ze mnie ręcznik. Szybko złapałam ręcznik i spojrzałam na chłopaka.

- Co miałeś zamiar zrobić ? - spytałam i poruszyłam brwiami. Chociaż wiedziałam o co mu chodzi.

- Yyyy … nic. -odpowiedział.

- Dobra mój kocie ja biorę piżamę i idę spać. - powiedziałam i puściłam oczko do smutnego chłopaka.

Po 5 minutach wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni, a Harold udawał, że śpi. Położyłam się obok i przejechałam palcami po jego umięśnionym torsie, a on chwycił mnie w tali i zaczął całować po szyi, a ja bawiłam się jego lokami. Po chwili spytał:

- Dlaczego nie możemy tego zrobić ?

- Bo jestem przy końcówce okresu. Dlatego kochanie. - odpowiedziałam i złączyliśmy nasze czoła.

- Poczekaj zaraz wrócę tylko wezmę prysznic. - powiedział i szybko wybiegł z pokoju.

 

Po 5 minutach wrócił. I kończyliśmy naszą rozmowę.

- A może na wspólnych wakacjach ?

- Może. Ale wiesz, że będzie też reszta z domu naprzeciwko ? - powiedziałam.

- Wiem. Coś się wymyśli. - sprostował i po chwili zasnęliśmy wtuleni w siebie.

------------------------------------------------------------------------------------

Możecie mnie zabić. Wiem, obiecałam dodawać systematycznie. Nie będę się tłumaczyć tylko powiem w prost: Zapominałam i nie chciało mi się przepisywać rozdziałów. Mam już kilka pomysłów na następne części …

 

Pozdrawiam

Weronika


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział XXVII

piątek, 31 sierpnia 2012 22:49

Rozdział XXVII

 

- Chłopaki !!!! - wrzasnęłam razem z chłopakiem. Nagle usłyszeliśmy jak zbiegają po schodach. Cicho to oni nie byli. - Co to ma być w salonie !!!

- A bawiliśmy się. Myśleliśmy, że będziecie później. - powiedział Louis.

- Mieliśmy przeczucie, że coś się tutaj będzie działo, więc wróciliśmy. - powiedziałam.

- A tak z czystej ciekawości: Gdzie jest Daddy, Danielle i Eleanor ???

- Yyyy … Dan z El poszły do kina, a Daddy jest … w … eee... - Zayn zaczął mówić i nie skończył.

- Daddy … jest … w … yy … - tak samo zaczął Lou.

- Niall jeżeli ty nam nie powiesz to nie dostaniesz jedzenia przez 2 miesiące !!! - wydarł się loczek.

- No dobra. Ja chcę, żyć !!! Lou z Zaynem zamknęli Liama w szafie u niego w pokoju. - powiedział Niall i rzucił się na sofę.

- No pięknie. - powiedziałam z loczkiem równocześnie.

 

Pobiegliśmy do sypialni Liama i odstawiliśmy krzesło, które było przystawione do szafy. Otworzyliśmy ją, a tam w środku siedział zdezorientowany Payne.

 - Zostawcie mnie w spok … - nie skończył. - A to WY !!! - wykrzyknął i rzucił się na nas jak by nie widział nas z jakieś kilka dobrych lat.

- Co te „dzikusy” Ci zrobiły ??? - zapytałam i na słowo dzikusy zrobiłam cudzysłów z palców.

- Siedziałem sobie przed telewizorem i oglądałem jakiś serial. Nagle ktoś zakleił mi usta taśmą i zaniósł na górę do szafy. Kiedy ją zamykali widziałem Lou i Malika. - powiedział.

- A Niall ??? Co on robił ??? Pomógł Tomlinsonowi i Malikowi ??? - zapytał Harry.

- Nie Irlandczyka z nimi nie widziałem. Prawdopodobnie on znowu opróżniał lodówkę (śmiech) – Payne od razu rozweselał.

- Mają przechlapane. - powiedziałam i ruszyłam na dół.

 

Schodziłam powoli po schodach uważając, żeby się nie potknąć. Za mną szedł Harry z Liamem. Winowajcy siedzieli na sofie i się z czegoś śmiali.

 - Tomlinson, Malik !!! W tej chwili do mnie !!!- wykrzyczałam z progu salonu. Louis i Zayn spojrzeli na siebie. Wiedzieli, że to nie skończy się dobrze.

- Uuuu – mruknęli cicho Harry z Liamem.

- Co to ma znaczyć. Po pierwsze: Dlaczego w salonie jest taki bałagan, a po drugie: Dlaczego zamknęliście Liama w szafie ??? - zapytałam ze zdenerwowaniem.

- Yyyy … Razem z Zaynem robiliśmy bitwę na ciuchy, a z Liamem … - powiedział Louis.

- A Liama zamknęliśmy, bo wiedzieliśmy, że nam na to nie pozwoli. - dokończył Mulat.

- Yhmm – mruknął Daddy pod nosem.

- A wiecie co teraz powinniście zrobić ??? - zapytał Harry winowajców.

- Tak. Przeprosić Liama za zamknięcie w szafie, przeprosić Was za zniszczenie tego uroczego dnia oraz posprzątać salon. - powiedzieli równo Zayn z Lou.

- WOW !!! Kolejna zmiana, przynajmniej nie trzeba było mówić co zrobią. - powiedziałam.

 

Lou z Mulatem podeszli do Liama i szczerze go przeprosili. Potem przeprosili mnie i Harrego za zdenerwowanie i zabrali się za sprzątanie.

- Ej gdzie jest moja mama, Gemma, El i Dan ??? - spytał Harry.

- Anne z Gemmą pojechały do domu, a El z Dan pojechały do centrum handlowego. - powiedział Liam.

- Aha. Dobrze wiedzieć. - powiedziałam.

- Dobra w domu ma być porządek i spokój ja z (T.I) idziemy do jej domu. Okey ??? - powiedział lokers.

- Okey. Będziemy grzeczni !!! - wykrzyknęli chórem.

 

Razem z Harrym poszliśmy do mnie.

- Pójdę się przebrać. - oznajmiłam. Poszłam do sypialni zabrałam ciuchy i weszłam do łazienki.

 

    * Harry *

 

Boże jak ja mam jej to powiedzieć. Ta dziewczyna się na mnie rzuciła i zaczęła mnie całować. Dobrze, że nie było paparazzi, ale jest jeden plus, że szedł ze mną Paul, więc ją odciągnął. Wiem (T. I.) mieszka naprzeciwko, ale wolę czuć się bezpieczny i taki być. Ona może mi tego nie wybaczyć, ale to nie moja wina. Boże pomóż mi. Muszę jej to powiedzieć i to nawet dzisiaj, ale tam przy fontannie obiecałem jej, że jej nie okłamię, więc wolę dotrzymać obietnicy. Tak powiem jej, ale najpierw się przebiorę w ciuchy, które tu zostawiłem.

 

    * Ja *

 

Przebrałam się i wyszłam z łazienki. Włosy spięłam w kitkę, zmyłam makijaż, a ubrałam się tak: (bez torebki i okularów)

 

 

Zeszłam na dół do salonu. Harry siedział przebrany z podciągniętymi kolanami i opartą o nie głowę. Cicho podeszłam i usiadłam obok chłopaka. Czy on płakał ???

- Harry co się stało ? - spytałam i przejechałam ręką po jego placach.

- Bo … j-jak – zaczął się dusić własnymi łzami. - sz-szedłem do Ciebie Paulem to j-jakaś d-dziewczyna się na mnie rzuciła i … - zaczął płakać.

- I co ona zrobiła ???

- Zaczęła-mnie-całować-ale-Paul-ją-ze-mnie-ściągnął. - powiedział na jednym tchu i znowu płakał.

 

Przytuliłam Harrego, a on mnie do siebie przyciągnął oraz szepnął na ucho: - Przepraszam …

- Spokojnie kochanie. Uspokój się wszystko będzie w porządku. - powiedziałam.

- Nie nic nie będzie w porządku ! - krzyknął.

- A powiedz mi jak ona wygl... Czekaj ! - powiedziałam i pobiegłam do sypialni po mojego laptopa. Szybko zbiegłam i usiadłam obok chłopaka.

- Ty byłeś blisko mojego domu, tak ? - spytałam.

- Tak, stałem przy furtce. - odpowiedział.

- No to zaraz będziemy wiedzieć co to była za dziewczyna.

- Ja wiem tylko, że była to rudowłosa dziewczyna. - powiedział.

- Aha. Dobra. Połączę się z kamerami przed domem i … - włączyłam kamery i zobaczyłam. - NATALIE !!!

- Ty ją znasz ? - spytał.

- Yhmm. To była moja przyjaciółka. Teraz zaczną się kłopoty …

 

Tak wygląda Natalie:

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam … Wiem obiecałam że będę regularnie dodawać posty. Ale dość długo nie miałam pomysłu, ale wreszcie wena wróciła. Mam nadzieję, że się podoba ???

Proszę komentujcie …

Pozdrawiam

Weronika


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

I'm SORRY !!!

sobota, 18 sierpnia 2012 21:02

Przepraszam, że ostatnio nie dodaję rozdziału, ale napisałam połowę i dalej nie mam pojęcia co napisać. Chwilowy i długi brak weny. Mam nadzieję, że mi wybaczycie ...

 

Kocham i przepraszam

Weronika


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział XXVI

niedziela, 12 sierpnia 2012 21:16

Rozdział XXVI

 

Wypuściłam nóż, który trzymałam w ręce. Dobrze, że spadł na podłogę, a nie wbił mi się w nogę. Ale było blisko. Stałam jak wryta. Po chwili wydobyłam z siebie krzyk:

 

-HARRY!!!Co-ty-tu-robisz-ja-tu-od-zmysłów-odchodzę-że-to-może-być-jakiś-gwałciciel- włamywacz-czy-morderca !!! Chcesz-żebym-zawału-dostała-w-tak-młodym-wieku !!! - wszystko to wykrzyczałam na jednym wdechu. Jeszcze przez jakąś chwilę stałam i nie mogłam się ruszyć dopóki on się nie odezwał.

- Hey Kochanie !!! - powiedział po czym podbiegł do mnie. Wziął na ręce i położył na łóżku. Nachylił się na de mną i skończył mówić. - Przepraszam, że Cię przestraszyłem. Nie miałem pojęcia, że wejdziesz tu z nożem w ręce.

- Wybaczam Ci. Ale obiecaj mi, że już nigdy tak nie zrobisz, bo wtedy nie wiem co wezmę do ręki. - powiedziałam, a on zaczął mnie całować.

- Dziękuję. Wiesz co może spędzimy tę resztę dnia tylko w dwoje. - powiedział nie przestając mnie całować.

- Yhmm. Tylko się przebiorę. - powiedziałam.

 

Wstałam i poszłam do szafy. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki się odświeżyć. Wzięłam szybki, orzeźwiający i odstresowujący zimny prysznic i zajęłam się fryzurą i makijażem. Postanowiłam pofalować włosy i zrobić delikatny makijaż. Wychodząc z łazienki ubrana byłam tak:

 

 

Weszłam do pokoju, a na łóżku siedział Harry ubrany w garnitur. A przed chwilą był ubrany normalnie, czyli jeansy, T-shirt i trampki.

 - Goto … WOW !!! - powiedział. - Ślicznie wyglądasz.

- Dziękuję. Ty też. - odpowiedziałam.

- No to jedziemy ??? - zapytał.

- Yhmm. A tak z ciekawości to gdzie mnie zabierasz ??? - zapytałam stojąc przy drzwiach wyjściowych.

- A to jest niespodzianka, więc nie mogę ci powiedzieć. - odpowiedział. Zamknął drzwi na klucz i ruszyliśmy do samochodu. Otworzył mi drzwi do czarnej limuzyny. Otworzył mi drzwi, a kiedy wsiadłam to je zamknął i wsiadł drugą stroną.

- Nie wiedziałam, ze będziemy jechać limuzyną. - powiedziałam i oparłam głowę na ramieniu chłopaka i rozkoszowałam się zapachem jego perfum. One były cudowne.

- Dzisiaj spotka Cię jeszcze dużo niespodzianek. - powiedział i pocałował mnie w czoło.

 

Jechaliśmy jeszcze z jakieś 15 minut. Nagle pojazd się zatrzymał. Harry wysiadł jako pierwszy. Otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Znajdowaliśmy się przed zamkiem, który obecnie był restauracją i hotelem.

- Jak tu pięknie. - powiedziałam i spojrzałam na Hazzę.

- Wiem i dlatego Cię tu zabrałem.

 

Trzymając się za ręce weszliśmy do restauracji. Mieliśmy zarezerwowane miejsce w sali do VIP-ów. Usiedliśmy przy stoliku i kelner przyniósł nam menu. Zamówiliśmy deser dla dwojga i czerwone wino. Kiedy zjedliśmy – Harry wstał i podszedł do mnie od tyłu. Nagle poczułam, że zawiesza mi coś na szyi.

- Kochanie. Co to jest ??? - spytałam z ciekawości.

- Yyy … Jest to medalion, który był w rodzinie Stylesów od pokoleń i moja mama oraz JA chcielibyśmy, żebyś go nosiła. - powiedział lekko zmieszany moim pytaniem.

- Dziękuję. - powiedziałam po czym wstałam i pocałowałam chłopaka namiętnie w usta. Odwzajemnił pocałunek.

 

Zapłaciliśmy za kolację. Poszliśmy przed „pałacyk” a ja weszłam na murek od fontanny. I po nim chodziłam. Zawsze uwielbiałam tak robić. Po chwili dołączył do mnie Harry. Staliśmy tak 2 minuty patrząc sobie prosto w oczy. Nagle z moich ust wypadło pytanie:

- Nigdy mnie nie okłamiesz, prawda ???

- Nawet nie mam zamiaru Cię okłamywać. Jak coś mi będzie leżeć na sercu to Ci powiem. - odpowiedział i pocałował w usta. Zerknęłam na zegarek była 21:35.

- Ale ten czas nam zleciał. - powiedziałam.

- Yhmm. To może pojedziemy do chłopaków, bo będą się martwić ??? - zapytał.

- Okey. Bo już się robi chłodno. - powiedziałam a chłopak zarzucił mi na plecy swoją marynarkę.

 

Harry zadzwonił po Paula, a on po 10 minutach już był na miejscu. Wsiedliśmy do samochodu i wtuleni w siebie pojechaliśmy pod dom chłopaków. Weszliśmy, a tam ...

-------------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam pomysłu co ma być dalej w treści, a nie chciałam, żeby rozdział był taki krótki.

Oglądacie na TVP 1 o 22:00 zakończenie olimpiady ? Ja tak - nie przepuszcze takiej okazji. Zobacze naszych "mężów"(śmiech) na żywo, ale za ekranem :( Ale ważne że zobacze w PL telewizji. :D

Kocham <333


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział XXV

piątek, 03 sierpnia 2012 13:34

Rozdział XXV

 

I każdy z chłopaków miał przydzielone jakieś zajęcie. Louis – zmywał naczynia, Zayn – wycierał, Liam – chował naczynia do szafek, Niall – opróżniał lodówkę, a Harry – właśnie gdzie był Harold.

- WOW !!! Chłopaki jaka zmiana. - powiedziałam z niedowierzaniem.

- Dzięki !!! - krzyknęli wszyscy równo.

- A tak z ciekawości. Chłopaki gdzie jest Harry ??? - zapytałam.

- Yyy … Nie wiemy. - odparł Lou.

- Okey. Dzięki za podpowiedź. Ja pójdę do swojego domu przebrać się w suche ciuchy, bo u Was już praktycznie nic nie mam. - powiedziałam.

- Nie ma za co. - powiedział Nialler z uśmiechem na ustach.

 

Wzięłam torebkę, w której zawsze trzymam klucze i poszłam do swojego domu. Stałam już przy drzwiach. Szukam kluczy w torebce, a ich tam nie ma. Spojrzałam na drzwi – były otwarte. Z obawą po cichu weszłam do domu i prosto skierowałam się do kuchni po to aby wziąć z niej nóż. Chwyciłam go i wchodziłam do każdego pomieszczenia na dole. Zdziwiło mnie to bo nic nie było zniszczone i drogie sprzęty były na swoim miejscu. Bałam się, że to może być jakiś … Wiecie mi o kogo chodzi, prawda ? Na dole nikogo nie było, więc zostało mi kilka pokoi na górze. Chwyciłam pewniej nóż i zaczęłam wchodzić po schodach. Z każdym krokiem bałam się coraz bardziej. Nie pewnie otworzyłam pierwsze drzwi potem drugie, trzecie i czwarte i nikogo nie było. Zostały mi ostatnie drzwi do mojej sypialni. Trzęsącą się ręką chwyciłam klamkę i nacisnęłam. W pokoju był ...

---------------------------------------------------------------------------------

No i mamy kolejny :D

Może jeszcze dzisiaj zadążę dodać następny.

Pozdrawiam

Weronika


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział XXIV

wtorek, 31 lipca 2012 16:52

Rozdział XXIV

 

Do ogrodu weszła mama Hazzy, a za nią Gemma.

- Boże dzieci co wy robiliście ?! - zapytała przerażona i podbiegła do nas, a za nią Gemma.

- Dzień dobry Anne ! Powiedzieliśmy wszyscy oprócz Harrego.

- Cześć mamuś ! - powiedział Harry i chciał się przytulić do mamy, ale był mokry i mu mama na to nie pozwoliła.

- Harry jesteś mokry i czemu jesteś w samych bokserkach ?! - powiedziała przerażona Gemma.

- Oj siostrzyczko nie dramatyzuj. Jestem u siebie, jakbym mógł to bym chodził nago. - powiedział loczek i spojrzał się na mnie, a ja na te słowa usiadłam i zrobiłam wielkie oczy.

- Nie ! - wykrzyknęłam.

- Dlaczego ? - powiedział.

- Bo na razie nie. - powiedziałam i ubrałam buty.

 

Anne z Gemmą usiadły na leżakach, a ja wstałam i usiadłam obok mamy Harrego, a loczek poszedł się przebrać. Dobrze, że już byłam cała sucha.

 - No to (T.I) co robiliście, że byliście mokrzy ? - zapytała.

- Harry wskoczył ze mną do basenu, po 5 minutach dołączył do nas Lou, a po chwili wskoczyła reszta. No i dlatego jesteśmy mokrzy. - odpowiedziałam.

- Loczuś zawsze miał takie pomysły. - powiedziała Anne.

- Już się o tym przekonałam. - powiedziałam i zaczęłyśmy się śmiać.

- Ładnie to tak mówić o mnie za moimi plecami. - powiedział Harry i przytulił mnie od tyłu.

- Wiem to nie ładnie. Przepraszam. - powiedziałam i zrobiłam smutną minkę w stronę Harrego oraz na przeprosiny dałam mu buziaka w policzek.

- Wybaczam. Loczuś ?! Mamo błagam już nigdy tak mnie nie nazywaj. - powiedział Harry i błagalnym wzrokiem spojrzał na swoją mamę.

- Dobrze już tak nie powiem . - powiedziała Anne.

 

Gemma leżała na leżaku i się opalała, a reszta odpoczywała na trawie.

- Właśnie Harry wy nie jedliście śniadania. To co Wam zrobić ? - zapytałam.

- Hmm. Pójdę do reszty i się spytam. - powiedział i poszedł się spytać. Po minutach wrócił.

- No, więc tak reszta zadecydowała, że chce omlety z jagodami – powiedział loczek.

- Okey, to pójdę przygotować i zjecie. - powiedziałam – Gemma, mamo Wam też zrobić ?

- Jakbyś mogła, bo praktycznie przyjechaliśmy bez śniadania. - powiedziała mama Harrego, a Gemma tylko przytaknęła.

- Ja pójdę z Tobą. - oświadczył loczek i ruszyliśmy do kuchni.

Wyciągnęliśmy wszystkie potrzebne składniki i naczynia. Zaczęliśmy przygotowania – znaczy ja gotowałam, a Harry siedział i się mi przyglądał. Po jakiś 7 minutach się odezwał.

- Wiesz jak się zwróciłaś do mojej mamy ? - zapytał chłopak.

- Nie pamiętam. - powiedziałam.

- No, więc jak pytałaś czy zrobić mojej mamie i Gemmie śniadanie to powiedziałaś tak: „Gemma, MAMO Wam też zrobić ?” - powiedział i przy mojej wypowiedzi próbował udawać mój głos.

- UPS. Przepraszam. - powiedziałam i czułam jak zaczynam się rumienić.

- Kotku. - powiedział i przytulił mnie od tyłu . - nie masz za co przepraszać. Kiedyś i tak oficjalnie zostaniesz Panią Styles.

- Serio ? - zapytałam z zaciekawieniem.

- Yhmm … - powiedział po czym namiętnie mnie pocałował i lekko odchylił do tyłu.

- Nie chce Wam przery... dobra już to zrobiłem, ale czy czasami nasze śniadanko się zaraz nie przypali, bo ja umieram z głodu. - powiedział Nialler.

- OMG !!! - wyrwałam się z objęć Harrego i szybko wyłączyłam płytę gazową.

- My to mamy szczęście. - powiedział Harry i zaczął nakładać śniadanie na talerze.

- Szczęście gwarantowane. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do loczka.

 

Położyliśmy talerze na dwie tace i zanieśliśmy do ogrodu i wróciliśmy jeszcze do kuchni po szklanki z sokiem pomarańczowym. Usiedliśmy do stołu w ogródku i konsumowaliśmy śniadanko.

 - Dziękuję. - powiedział każdy po kolei.

Chłopaki wzięli swoje talerze i przed zaniesieniem naczyń do kuchni każdy dał mi buziaka w policzek. Pierwszy był Zayn, potem Nialler, Louis i Liam. Harry tylko posłał chłopakom złowrogie spojrzenie i dał mi całusa w usta. Dziwne, że Dan i El nie były złe, że Lou i Liam dali mi buziaka w policzek. Ale mniejsza z tym. Poszłam do kuchni, żeby pozmywać. Weszłam do pomieszczenia i ...

-----------------------------------------------------------------------------------

No i mamy 24 rozdział.

Czekam na komentarze :)

Pozdrawiam <3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rozdział XXIII

wtorek, 31 lipca 2012 16:39

Rozdział XXIII

 

Następny dzień po 12.

 

Obudziłam się cała obolała. Nie dziwiłam się, bo spałam w dziwnej pozycji na kanapie, więc mogę teraz tylko obwiniać siebie, że mnie wszystko boli. Chłopaki z Danielle i Eleanor jeszcze spali. Cicho wstałam i wyjrzałam przez okno. Na dworze mocno świeciło słońce, paliło. Poszłam do sypialni. Wzięłam czyste ciuchy i poszłam się ogarnąć. Zimny prysznic zajął mi 10 minut i jednocześnie mnie orzeźwił. Odbyłam poranną toaletę, nie robiłam makijażu, bo by po mnie spłynął, więc tylko posmarowałam twarz i ciało kremem z filtrem. Włosy spięłam w kitkę i ubrałam to:

 

Zeszłam na dół. Chłopaki i dziewczyny jeszcze spali, więc poszłam do kuchni i zrobiłam sobie płatki. Wzięłam miseczkę i poszłam do ogrodu. Rozkoszowałam się śniadankiem i ciepłym dniem. Po skończonym posiłku zaniosłam naczynie do kuchni. Wszyscy jeszcze spali. Nie miałam zamiaru ich budzić, więc wzięłam laptopa z sypialni i cichutko poszłam do ogrodu. Miałam z kilkanaście nieodczytanych e – maili. Połowa z nich to były reklamy, a reszta to e – maile od ciotki. Typu gdzie jesteś, wróć do Polski, itd. Nie miałam zamiaru jej odpisywać, więc tylko je kasowałam. Co ona sobie myśli, że ja tam wrócę nie ma mowy. Chociaż trochę tęsknię za Polską to i tak tam nie pojadę. Bo moja „ciocia” może mnie znaleźć – ma swoje sposoby. Weszłam jeszcze na TT i Fb. Nic ciekawego na fb nie było, więc weszłam na TT. Dużo osób mnie follownęło. Między innymi były to fanki chłopaków, no i oczywiście była wiadomość: „Pięć osób Cię obserwuje: Niall Horan, Zayn Malik, Liam Payne, Harry Styles i Louis Tomlinson.” Zdziwiło mnie to. Chyba dawno nie byli na TT. Po chwili przeglądania tweetów innych ludzi dostałam tweet'a:

 

Od Harrego:

   Hey. Co porabiasz kochanie ???

                                                 Harry xx

 

Odpisałam:

  Siedzę w ogrodzie za waszym domem i rozkoszuję się pięknym dniem.

                                                 (T.I) xx

 

Od Harrego:

  A mogę się do Cb dołączyć ??? Proszę !!!

                                                Harry xx

 

Odpisałam:

  Oczywiście kotku. :*

                                                (T.I.) xx

 

Po dosłownie kilku sekundach obok mnie znalazł się loczek. Usiadł na drugim leżaku i wpatrywał się w ekran laptopa.

- Co robisz ??? - zapytał.

- Przed chwilą byłam na Twitterze, a teraz mi się nudzi. - odpowiedziałam.

- To może zrobimy coś szalonego ? - powiedział i zabawnie poruszył brwiami.

- Co masz na myśli ? - zapytałam z obawą.

 

Harry wstał. Odłożył mojego laptopa na leżak i wziął mnie na ręce i … razem ze mną na rękach wskoczył do basenu.

 - Harry !!! Czy ty już do końca zgłupiałeś ?!

- Tak, już dawno. - powiedział i cwaniacko się do mnie uśmiechnął.

- Jestem cała mokra. Dobrze, że nie miałam butów na sobie, bo bym Cię zabiła. - powiedziałam i zaczęłam go chlapać.

- To bym Ci je odkupił i nie zabiła byś mnie. - odpowiedział i też zaczął mnie chlapać.

- Uwierz jestem do wszystkiego zdolna. - powiedziałam nie przestając chlapać chłopaka wodą.

 

Trwało to jakieś 5 minut, bo potem w ogrodzie pojawił się …

 - Nie można Was zostawić samych nawet na 5 minut, bo zaraz macie głupie pomysły. - powiedział Louis i wskoczył do basenu na bombę.

- A ty to co ? - zapytałam równo z Harrym.

- A ja to duży dzieciak. - powiedział Lou i zaczął nas chlapać, a my mu oddawaliśmy.

 

Nagle przyszła reszta i z rozbiegu wskoczyła do wody w ciuchach. Po jakiś 10 minutach kąpania wyszliśmy z wody i położyliśmy się na trawie, żeby wyschnąć. Po chwili do ogrodu weszła …


-----------------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, przepraszam, przepraszam, że nie dodawałam przez tydzień rozdziałów, ale są wakacje i ja albo gdzieś wyjadę, albo zapominam dodać posta.

Wybaczcie mi. Błagam. OBIECUJĘ ŻE SIĘ POPRAWIĘ !!!!!

Kocham Was <3

Pozdrawiam

Weronika :)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

2 LATA !!!

poniedziałek, 23 lipca 2012 23:13

Hey Directioners !!!

No i mineły już dwa lata od kąd powstał nasz ukochany Boys Band - One Direction.

Jestem Directionerką chyba od kwietnia tego roku i cieszę się że nią jestem. Chociaż jestem jedyna z klasy, która kocha tych pięciu "wariatów" to nie wstydze się tego. To oni odmienili moje życie, to przez ich piosenki jestem szczęśliwa. Kiedy jestem załamana to właśnie włączam ich jaką kolwiek piosenkę. Gdyby nie oni to ten blog by nie istniał ... Każda Directionerka z Polski marzy o tym, żeby odwiedzili nasz kraj - może wkońcu ujrzymy ich na Polskiej scenie, nie ważne w jakim mieście może to być Warszawa, Poznań, Łódź lub Wrocław i wiele wiele innych miast, ale wiem, że bym pojechała na ich koncert. Jesteśmy jedną wielką rodziną !!! :) Może oni czytają nasze blogi, a my o tym nawet nie wiemy ... :)

Pozdrawiam

Weronika :)


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Hey.

poniedziałek, 23 lipca 2012 10:14

Hey Directioners !!!!

Dzisiaj mijają 2 lata od założenia naszego kochanego boys bandu One Direction. :)

Jak spędzacie ten dzień ??? Bo ja kompletnie nie mam pojęcia jak mam go spędzić, bo tylko ja z moich koleżanek jestem Directionerką, więc chyba ten dzień będzie samotnym siedzeniem przed kompem i słuchaniem ich piosenek i oglądanie jak byli w X - Factorze i takie inne.

Pozdrawiam :)

Weronika

P. S. Pamiętajcie o TYM !!! :)



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział XXII

poniedziałek, 16 lipca 2012 16:21

Rozdział XXII

 

W domu było cicho. Do czasu. Nagle usłyszeliśmy krzyczącego Nialla.

- Louis jak mogłeś kupić nie tą farbę do włosów !!! Mówiłem jaką masz kupić !!! - wykrzyczał Irlandczyk.

- Ale jak wziąłem dobrą farbę. Nie wiem jak ona mogła być pomarańczowa !!! - wykrzyczał Louis.

 

Szybko z Harrym pobiegliśmy do łazienki i ujrzeliśmy Nialla, który zamiast blond włosów ma … pomarańczowe. Chłopaki nadal na siebie wrzeszczeli i nie zauważyli, że my weszliśmy do pomieszczenia.

- Chłopaki spokój !!! - krzyknął loczek.

- Harry zobacz co on zrobił z moimi włosami. - zaczął się żalić blondyn.

- Widzę. Dlaczego sam nie mogłeś iść i kupić sam tej farby. Tylko wysłałeś Louisa. Tyle razy Ci to powtarzamy, a ty i tak robisz swoje. Przecież wiesz, że Lou ma te swoje żarty. - zaczął Harry.

- Niall pokaż mi pudełko po tej farbie. - powiedziałam, a chłopak podał mi pudełko. Zaczęłam czytać to co było na tyle pudełka.

- Wyglądam jak marchewka. - powiedział Niall ze łzami w oczach i ciągle patrzył w lustro.

- Mmmm … Marchewki są pyszne … - rozmarzył się Lou.

- Ty już bądź cicho !!! - krzyknął Niall.

- Spokój !!! Jak tak wrzeszczycie to nie można się skupić. - powiedziałam zła.

- A tak z ciekawości to gdzie jest reszta ??? - zapytał loczek.

- W ogródku. - odpowiedział Louis.

- To on nie słyszeli waszych krzyków ??? - znowu zapytał loczek.

- Nie, bo mają zamknięte drzwi. - odpowiedział w połowie płaczący Niall.

- Mam. Niall nie ma co się martwić. Louis kupił farbę, która zmyw się po ośmiu myciach, czyli umyjesz włosy osiem razy i twoje włosy będą miały taki sam kolor jak poprzednio.

- Dziękuję. I Lou nie myśl, że Ci to tak łatwo daruję. - odpowiedział chłopaki i zaczął myć włosy, a my ruszyliśmy do ogrodu.

 

Nie wierzyłam, że Louis może zrobić taki żart swojemu przyjacielowi no, ale mówi się trudno Niall ma nauczkę. Weszliśmy do ogrodu. Wszyscy tam siedzieli i o czymś rozmawiali.

 - Hej. O czym tak gadacie ??? - zapytałam.

- Rozmyślamy o tym czy może nie pojechali byśmy na wakacje gdzieś w egzotyczne miejsce. - powiedział Liam.

- Mmm … Brzmi wspaniale. To jakie miejsca wymyśliliście ??? - ponownie zapytałam i razem z Harrym i Louisem usiedliśmy na leżakach.

- Wymyśliliśmy: Bahamy, Hawaje i Wyspy Kanaryjskie. - powiedziała Danielle.

- Co to był by za wypoczynek … - powiedział rozmarzony Harry.

- A tak właściwie to gdzie jest Niall ??? - spytał Zayn.

- Yyy … Myje włosy. - odpowiedziałam.

- A on miał chyba sam sobie pofarbować. Co nie ??? - zapytała Eleanor.

- No pofarbował. Ale taki jeden żartowniś ... – w tym momencie spojrzałam na Louisa, a on spojrzał w drugą stronę. - kupił Niallowi pomarańczową farbę, a nie blond. - powiedziałam.

- Louis co ty zrobił. Koniec tych żartów konfiskuje Ci Kevina. - powiedziała Eleanor.

- Żartujesz. Nie możesz mi go zabrać. Błagam Cię. - powiedział Louis i zaczął udawać, że płacze.

- Nie nabierzesz mnie na to. Oddam Ci Kevina, gdy przeprosisz Nialla i gdy on nie będzie się na Ciebie gniewał. - powiedziała zła Eleanor i poszła do sypialni skonfiskować Kevina.

- Nieee !!! Tylko nie Kevin !!! - wykrzyczał Louis.

- Pójdę zobaczyć co u Nialla. - powiedziałam.

- Ja idę z Tobą. - powiedział Harry i poszliśmy do domu. Niall jeszcze był w łazience i mył włosy.

- Niall co ty tu tak długo robisz ??? - spytałam.

- Umyłem włosy już siedem razy i nic. - odpowiedział smutny.

- Ale to tak nie działa. Musisz załóżmy, że umyłeś teraz, a następnie umyjesz wieczorem i tak do ośmiu razy i zejdzie ta farba. - powiedziałam.

- Yhmm … Mam teraz wyrzuty sumienia, że tak nawrzeszczałem na Louisa. - powiedział. - Pójdę go przeprosić.

- No to idź. On też Cię musi przeprosić, bo jak tego nie zrobi to Eleanor nie odda mu Kevina. - powiedział Harry, a Niall wybiegł z łazienki i pobiegł do ogrodu, a ja z Harrym ruszyliśmy za nim.

- Louis. Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłem. - powiedział smutny Niall.

- Ja też Cię przepraszam, że dla żartów kupiłem pomarańczową farbę, ale nie mogłem się powstrzymać. - powiedział Lou i oby dwaj się przytulili.

 

Niall z Louisem usiedli, a po chwili do ogrodu przyszła Eleanor z Kevinem w ręku i podała go Louisowi. Gdy ten go dostał to zaczął skakać jak małe dziecko, które dostało to co chciało. Posiedzieliśmy i pływaliśmy w basenie do późna, ale potem ze względu na to, że zrobiło się zimno to poszliśmy do domu. Kiedy tam weszliśmy to Niall od razu pobiegł do łazienki umyć głowę, a Harry w kuchni przygotowywał tacos. Jak cudownie pachniało w całym domu. Po kilkunastu minutach loczek zawołał nas na późną kolację. Zjedliśmy nic nie mówiąc, bo byliśmy tak głodni, że zjedlibyśmy wszystko. Po kolacji posprzątaliśmy i postanowiliśmy obejrzeć film. Wszyscy byliśmy za komedią, więc włączyliśmy film „Faceci w czerni 3”. Po filmie byliśmy tak wykończeni, że zasnęliśmy na kanapie w salonie.

---------------------------------------------------------------------------------

Jest XXII rozdział. Mam nadzieję, że się podobało. :)

Kocham <3


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział XXI

sobota, 14 lipca 2012 22:41

Rozdział XXI

 

Obudziłam się po 7. Nie mogłam już spać, więc otworzyłam okno i usiadłam na parapecie. Na szczęście rano nie padał deszcz i nie było burzy. Harry i reszta jeszcze spali. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Odbyłam poranną toaletę i wzięłam szybki prysznic. Włosy spięłam w luźnego koka i ubrałam się w to:

 

 

Zerknęłam do sypialni. Harry spał jak zabity. Reszta też, bo wszędzie było cicho. Zeszłam na dół do salonu i przeżyłam szok. Na dywanie i podłodze leżał porozrzucany popcorn, na ławie był rozlany sok i woda. Po prostu masakra. Poszłam do schowka i wyciągnęłam odkurzacz. Zaczęłam odkurzanie. Dobrze, że ten odkurzacz w ogóle nie wydawał żadnych dźwięków, bo bym wszystkich pobudziła. Zaczęłam od salonu, potem poszłam do kuchni, na korytarz i do łazienki. Skończyłam odkurzanie po jakiś 30 minutach. Wiem, że chłopaki mają wynajętą sprzątaczkę, ale musiałam coś robić, bo bym zwariowała. Szybko mi to zleciało. Następnie chwyciłam mopa i szybko umyłam podłogę. Nie mogłam uwierzyć, że ona może być taka czysta. Mycie podłóg zawsze zajmowało mi 10 minut nawet przy takim dużym domu. Odstawiłam odkurzacz i mopa oraz wzięłam ściereczkę do kurzu.

 - Odkurzyłam, umyłam podłogę, kurze na dole starłam i tylko powycierać blaty i stół oraz przygotować śniadanko i będzie okey. - powiedziałam sama do siebie.

 

Chwyciłam drugą ściereczkę i umyłam blaty i stół w 3 minuty.

 - Nowy rekord. - pomyślałam.

 

Odłożyłam ścierki na miejsce. Umyłam ręce i zaczęłam przygotowywać śniadanie. Wymyśliłam, że zrobię tosty francuskie z serem. Zajęło mi to około 10 minut. Rozstawiłam talerze dla każdego na stole, a talerz z tostami położyłam na środku stołu. Wyciągnęłam szklanki i każdemu nalałam soku pomarańczowego. Poszłam na chwilę do łazienki, kiedy przyszłam wszyscy już siedzieli przy stole.

 - Hej wszystkim. - powiedziałam

- Hej kochanie. - powiedział Harry po czym podszedł do mnie i pocałował w usta.

- Myślałam, że będę musiała Was budzić. - powiedziałam.

- Dzisiaj raczej nie. Jak poczułem zapach jedzenia to wszystkich pobudziłem i zeszliśmy na dół. - powiedział Niall z pełnymi ustami.

- Aha. Ale musieliście cicho zejść, bo ja Was nie słyszałam. - odparłam.

- Schodziliśmy cicho jak ninja. - powiedział Louis i się zaśmiał

- Nie wiedziałam, że jesteście ninja. - powiedziałam i usiadłam do stołu.

- To jeszcze dużo o nas nie wiesz. - odpowiedział Louis i dalej jadł śniadanie.

 

Po skończonym śniadaniu pozbierałam naczynia i włożyłam do zmywarki, a stół przetarłam ściereczką. Reszta usiadła w salonie na kanapie i włączyła telewizor. Po chwili Harry wstał i …

 - Harry nic Ci nie jest ! - powiedziałam z przerażeniem i podbiegłam do chłopaka, który leżał na podłodze, bo się potknął.

- Nie, jeszcze żyje. - powiedział. - WOW ! Jak ta podłoga błyszczy i jaka jest czysta.

- To ciesze się, że nic Ci się nie stało. - powiedziałam z ulgą.

- (T.I) czy ty sprzątałaś cały parter ? - zapytał loczek i chwycił mnie w tali.

- Yyyy … tak. - odpowiedziałam po chwili wahania.

- Dziewczyno z Tobą wszystko OKEY !!! Ktoś Ci zrobił pranie mózgu ?! - wykrzyczał Harry.

- Harry wszystko ze mną w porządku. Musiałam tu trochę ogarnąć, bo był bałagan. - odpowiedziałam.

- Dziękuję, ale nie musiałaś tego robić. Ja z chłopakami byśmy tu posprzątali. - powiedział.

- Serio ??? - zapytałam.

- Nie. - odpowiedział.

- No widzisz. Sami byście tego nie zrobili. - odparłam.

- A co masz dzisiaj w planach ??? - zapytał Harry.

- Pójdę do swojego domu, bo w nim też muszę trochę ogarnąć, bo dawno tam nie byłam. - odpowiedziałam.

- Aha. To ja pójdę z Tobą. - powiedział loczek i szybko pobiegł się przebrać.

- Ale ja tam będę sprzątać ! - wykrzyczałam

- No to Ci pomogę. - odpowiedział z głębi domu.

- Co ta miłość z nim zrobiła. - powiedział Louis i zaczął się śmiać.

- Ha ha ha bardzo śmieszne ! - krzyknął loczek.

 

Po 10 minutach Harry był już na dole. Wyszliśmy i ruszyliśmy do domu naprzeciwko. Otworzyłam drzwi. Na półkach był kurz. Nawet moje ciuchy leżały na dole, a co dopiero w moim pokoju.

 - WOW ! Nie wiedziałam, że taki bałagan zostawiłam. - powiedziałam z przerażeniem.

- No zostawiłaś taki bałagan jak się pakowałaś do Kanady. - powiedział Harry i powstrzymywał się od śmiechu.

- A ty z czego się śmiejesz ??? - zapytałam.

- Yyyy … z niczego. - powiedział chłopak cały czas się śmiejąc.

- Śmiejesz się z mojego bałaganu, co ??? A ty w domu nie miałeś lepszego, a co dopiero w Twojej sypialni, bo wszędzie na podłodze leżą Twoje ciuchy. - powiedziałam i pchnęłam chłopaka, a on upadł na kanapę.

- No dobra nie mam aż takiego idealnego porządku. - odpowiedział Harry.

- No widzisz. A wiesz jaki błąd zrobiliśmy ? - powiedziałam.

- Zostawiliśmy resztę w domu, gdzie ty cały dół posprzątałaś. - powiedział.

- No. Dobra ja się zbieram do sprzątania. - powiedziałam i zebrałam rzeczy, które były porozrzucane w całym salonie. Wzięłam je i poszłam na górę. Brudne rzeczy wrzuciłam do kosza na pranie, a świeże poukładałam w szafkach. Ogarnęłam pokój i usłyszałam dźwięk odkurzacza. Zeszłam na dół i zobaczyłam Harrego, który odkurza salon.

- WOW ! Nie wiedziałam, że lubisz sprzątać. - powiedziałam.

- Bo nie lubię, ale z Tobą zawsze. - powiedział i mnie przytulił.

 

Z około 2 godziny spędziliśmy na sprzątaniu mojego całego domu. Ale przy najmniej wyglądał o wiele lepiej. Schowaliśmy wszystkie sprzęty do schowka i zrobiliśmy sobie kanapki z szynką.

 - No to idziemy i posprzątamy resztę mojego domu ? - zapytał chłopak.

- Yhmm. I mam nadzieję, że reszta nie urządziła w salonie żadnej bitwy. - odpowiedziałam. Włożyliśmy talerze do zmywarki. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do chłopaków. Kiedy od kluczyliśmy drzwi to w domu było …

 

-----------------------------------------------------------------------------------

Hey. Przepraszam, że wczoraj nie dodałam posta, ale był FRIDAY 13. A i sorka, że dodaje rozdział o tej porze, ale nie miałam weny.

Chce zobaczyć komentarze pod tym rozdziałem.

Pozdrawiam. ^^


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział XX

czwartek, 12 lipca 2012 17:51

Rozdział XX

 

Deszczowy letni poranek. Godzina 5:40.

 

Z Harrym nie mogliśmy spać, bo padał deszcz i była burza. Ja z reguły nienawidziłam burzy, ale czasem ją lubiłam, Harry się jej bał, bo gdy było słychać grzmienie to on chował się pod kołdrę.

- Harry na serio się boisz burzy ? - zapytałam.

- Jak jest mała i nie taka głośna to nie, ale tej się boję. A ty? - powiedział.

- Ja tak jak ty. - odpowiedziałam i się do niego uśmiechnęłam.

 

Leżeliśmy pod kołdrą jakieś 5 minut i ktoś zapukał do drzwi.

 - Proszę! - wykrzyknęliśmy.

- Hej mogę do Was wejść, bo boje być sam w pokoju, gdy na dworze szaleje burza. - powiedział przestraszony Niall.

- Okey. Wchodź. - odpowiedział Harry, a Niall na tą wiadomość wskoczył do łóżka i położył się obok mnie, więc ja leżałam w środku.

 

Rozmawialiśmy, żartowaliśmy i śmialiśmy się przez jakieś 15 minut, bo znowu usłyszeliśmy pukanie.

 - Proszę ! - wykrzyknęłam.

- Mogę do Was wejść, bo nie chcę sam siedzieć w pokoju ? - zapytał Zayn.

- Jasne wchodź. - odparłam, a chłopak wszedł i usiadł na rogu łóżka.

 

Znowu rozmawialiśmy, żartowaliśmy i się śmialiśmy. Po 20 minutach nikt już nie przyszedł, więc postanowiliśmy się wykąpać. Pierwsza poszłam ja. Wzięłam szybki prysznic i odbyłam poranną toaletę. Włosy spięłam w kucyka, makijażu nie robiłam, a ubrałam to:

 

Zajęło mi to 15 minut. Po mnie poszedł Harry. Zajęło mu to tylko 10 minut, kiedy wyszedł był ubrany tak:

 

Po loczku poszedł Niall. Praktycznie siedział tam tylko 20 minut. Gdy wyszedł to wyglądał tak:

 

 

Jako ostatni szedł Zayn. Był już w łazience dobre 30 minut. Ja z Harrym zdążyliśmy ogarnąć sypialnię. Ale wreszcie wyszedł ubrany w to:

 

 

Postanowiliśmy po cichu zejść do salonu. Zeszliśmy i poszliśmy do kuchni, żeby coś zjeść na wczesne śniadanko. Otworzyłam lodówkę, a ona świeciła pustkami. Spojrzeliśmy na zegarek była 7:40 i przynajmniej nie padało i nie było burzy.

 - No to co robimy ? - zapytał Zayn.

- Jedziemy do TESCO, bo inaczej będziemy głodować. - powiedziałam.

- Głodować ja nie mam zamiaru. - powiedział blondyn i pobiegł ubrać buty.

- Dobra to zbieramy się do sklepu, ale jeszcze napisze list i zostawię na stole, bo nie mam zamiaru denerwować Liama, że mu nie powiedzieliśmy gdzie jedziemy. - powiedział Harry i po 5 minutach byliśmy gotowi do wyjścia i list leżał sobie na stole w salonie.

 

Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do TESCO. Droga zajęłam nam jakieś 15 minut. Wjechaliśmy na parking. Zaparkowaliśmy i poszliśmy do sklepu zrobić zakupy. Zakupy szybko nam zleciały, bo braliśmy najpotrzebniejsze rzeczy do zjedzenia oraz nie mogliśmy zapomnieć o marchewkach dla Louisa.

 

W TYM SAMYM CZASIE W DOMU.

 

Liam

 

Wstałem po cichu, żeby nie budzić Danielle i zszedłem na dół do kuchni. Chciałem oczywiście coś zjeść, ale okazało się, że lodówka jest pusta, więc wziąłem szklankę wody i poszedłem do salonu. Na stole zauważyłem list. Przeczytałem go:

 

Hej pojechaliśmy do TESCO po zakupy, bo nasza lodówka świeci pustkami. Zakupy długo nie powinny nam zająć.

 

Harry, (T.I), Niall i Zayn

 

P. S. Jeżeli Liam ty ten list czytasz (a raczej ty go czytasz) to się o nas nie bój. Wszystko mamy pod kontrolą. Pa :) A i Louisowi kupimy marchewki <3

 - Miło wiedzieć, że pojechali do sklepu. No dobra obejrzę telewizje. Może zapomnę o głodzie i mi czas szybko zleci. - powiedziałem sam do siebie.

 

Po chwili usłyszałem kroki. Nagle dołączyła do mnie reszta, czyli Louis z Eleanor i Danielle.

 - Co robisz kochanie ? - zapytała Danielle.

- Oglądam telewizję i czekam aż wróci reszta, bo pojechali do TESCO. - odpowiedziałem.

- Mam nadzieję, ze kupią mi marchewki. - powiedział Louis.

- Kupią, bo napisali, że ci kupią. - odpowiedziałem.

- Okey. No to co oglądamy jakiś film ? - zapytała Eleanor. Po tych słowach włączyliśmy jakiś film Disney'a.

 

W SKLEPIE & W DRODZE DO DOMU :)

 

Ja

 

Zakupy nie zajęły nam długo trwały jakieś 20 minut. Poszliśmy do kasy. Zapłaciliśmy i ruszyliśmy do samochodu z sześcioma siatkami jedzenia. Dojechaliśmy do domu, gdzie reszta lokatorów nam pomogła wnieść zakupy. Na śniadanie zrobiliśmy kanapki. Każdy z nas rzucił się na nie jak by nie jadł od kilku tygodni, ale przynajmniej się najedliśmy. Potem wyjrzęliśmy przez okno i znowu padało i była burza.

 - Dobrze, że jak wychodziliśmy to przestało. - powiedziałam.

- No, bo teraz mieli byśmy problem. - powiedział Zayn.

- To robimy sobie dzisiaj dzień filmowy ??? - zapytał Liam.

- Tak ! - odparliśmy wszyscy.

 

Każdy z nas wybierał swój film. Oglądaliśmy i oglądaliśmy, ale też były przerwy na jedzenie. I tak zleciał nam pochmurny dzień.

---------------------------------------------------------------------------------

Hey. Jest kolejny.

Dziękuję za tyle miłych komentarzy.

Na początku jak zaczynałam pisać tego bloga myślałam, że nikt go nie będzie czytać, ale najwyraźniej się myliłam. Zawsze trzeba mieć cierpliwość.

Pozdrawiam i kocham WAS <3

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział XIX

środa, 11 lipca 2012 19:19

Rozdział XIX

 

W domu byliśmy o 23:05. Jeszcze wiadomo każdy z nas zgłodniał po podróży, więc zrobiliśmy płatki z mlekiem i usiedliśmy na sofie przed telewizorem.

 - To co robimy, bo to przeglądanie po kolei każdego programu mi się nudzi. - powiedział Niall.

- Mi też to może obejrzymy jakiś film, ale ja najpierw muszę napisać do mamy, że dojechaliśmy. - powiedział loczek i wysłał sms – a.

 

Trwało to tylko jakąś minutę i mogliśmy oglądać film. Oczywiście nie mogliśmy się zdecydować czy wybrać komedie, film przygodowy czy horror, ale po chwili namysłu wybraliśmy komedię. Poszliśmy do kuchni zrobiliśmy popcorn, wzięliśmy żelki i soki oraz wodę. Zaczęliśmy oglądać film. Po 2 godzinach i 30 minutach filmu poszliśmy do sypialni i zasnęliśmy.

 

Następnego dnia.

 

Nikt z nas nie miał zamiaru wstawać, więc postanowiliśmy jeszcze trochę pospać, ale z przymusu trzeba było wstać, ponieważ Niall z Zaynem i Louisem oraz z moim kochanym chłopakiem bezczelnie wylali na mnie wiadro z zimną wodą. Wszyscy byli już ubrani w ciuchy codzienne co mnie bardzo zdziwiło.

 - Zwariowaliście !!! - wrzasnęłam na chłopaków.

- My nic nie zrobiliśmy. - powiedzieli.

- Nie. To dlaczego jestem cała mokra ??? - zapytałam i się na nich spojrzałam.

- Yyy … Deszcz. - powiedział Louis.

- Deszcz człowieku przecież na dworze świeci słońce. Jak ja Was dorwę. - powiedziałam wkurzona i rzuciłam się na chłopaków, a on upadli na podłogę.

- Auuućć !!! - wrzasnęli. I po chwili w pokoju zjawił się wystraszony Liam z dziewczynami.

 -Co tu się dzieje ??? Możecie mi to wytłumaczyć ??? I dlaczego (T.I) jesteś cała mokra ??? - zapytał zdziwiony Daddy. Podeszłam do Liama i zaczęłam się mu skarżyć, a do tego zrobiłam smutną minkę.

- No bo Zayn, Lou, Niall i Harry wylali na mnie wiadro z zimną wodą i dlatego jestem cała mokra, a za to rzuciłam się na nich, bo się zdenerwowałam. - powiedziałam po czym wszyscy oprócz mnie wybuchli śmiechem.

- Już dobrze. Coś wymyślimy dla tej czwórki łobuzów. - powiedział Liam. - A więc tak. Louis przez 2 dni nie będziesz jadł marchewek.

- Że coooo ?!?!?!?! - powiedział Louis i z udawanym płaczem pobiegł do swojego pokoju jak jakiś 5 – latek.

- Niall … ty za karę nie dostaniesz tyle jedzenia co zawsze. - powiedział Daddy i spojrzał się na Niallera zabójczym wzrokiem.

- Nie jak możesz. Dlaczego tata jest dla mnie taki surowy. - powiedział Niall i zrobił tak samo jak Lou, czyli pobiegł do swojego pokoju z płaczem, ale ten płacz nie był udawany.

- Został tylko Harry i Zayn. - Li spojrzał się na nich jak by chciał ich zabić.

- Proszę tato nie krzywdź mnie !!! - wykrzyczał Harry i rzucił się na łóżko płacząc jak mała dziewczynka.

- Dobra tego to zamkniemy w pokoju i nie wyjdzie póki się nie uspokoi. - powiedział Payne, a Eleanor Z Danielle ciągle się śmiały, bo to wyglądało komicznie.

- Już jest OKEY. - powiedział Harry szybko podnosząc się z łóżka.

- No to został nasz kochany Mulat. - powiedział Li. - Hmm … co by tu z Tobą zrobić ??? A już wiem - (T.I) idź do łazienki i przynieś mi żel do włosów Zayna.

- Okey. - odpowiedziałam i poszłam w stronę łazienki.

- Nie tylko nie mój żel !!! - wykrzyczał Zayn. Ja zdążyłam przyjść z żelem do włosów i podałam go Liamowi.

- Dobra WYBACZAM WAM, ale żeby to się już nigdy nie powtórzyło, bo się na Was odegram !!!! - wykrzyczałam i nagle ze swoich pokoi przybiegli Louis i Niall. Od razu mnie przytulili i po chwili do nich przyłączył się Zayn z Hazzą.

- Ja odwołuje waszą karę. - powiedział Liam.

- Już nigdy tak nie zrobimy. Obiecujemy. - powiedzieli.

- Wierzę Wam, ale jak zapomnicie o tej obietnicy to Was normalnie pozabijam. - odpowiedziałam, a oni momentalnie się ode mnie odsunęli.

- Ja mam zamiar jeszcze żyć. - odpowiedział przestraszony Niall.

- Niall to była tylko przenośnia. - odpowiedziałam.

- Ahaa. Więc nie mam się czego bać. - powiedział. - To może pójdziemy na śniadanie, bo ja już jestem strasznie głodny.

- No dobra. To idziemy. - powiedział Liam i wszyscy zeszliśmy na dół do kuchni.

 

Postanowiliśmy zjeść naleśniki amerykańskie z dżemem, bo nie mieliśmy na nic innego ochoty.

 - Dobra to ja pójdę przygotować śniadanie. - powiedział Harry i chciał już iść do kuchni.

- Stój Harry !!! - wykrzyczał Niall. - Mi naleśniki ma zrobić (T.I).

- Dlaczego ??? - zapytał.

- No bo tak. - odpowiedział Irlandczyk.

- No to może Irlandzki chłopczyku zrobię te naleśniki z Harrym. Może być ??? - zapytałam.

- TAK !!! - wykrzyczał Niall.

 

Razem z Harrym poszliśmy do kuchni i zaczęliśmy przygotowania.

- Harry co jesteś taki smutny??? - zapytałam.

- Bo … Niall nie chce jeść moich naleśników. - odpowiedział.

- To może ty je zrobisz, a potem gdy skończy jeść powiemy mu, że to ty je zrobiłeś. - dodałam.

- Okey. - powiedział. - Ale teraz uważaj, bo nadchodzi mąkowy deszcz. - powiedział i spojrzał na mnie zabójczo. Po chwili cała byłam w mące.

- Harry !!! Co to miało być ??? - zapytam i nie dałam chłopakowi dojść do głosu i też po sekundzie cały był w mące. - UPS !!!

- Jakie UPS ??? Rzuciłaś we mnie mąką. - powiedział i po chwili urządziliśmy sobie mini walkę na mąkę. Dobrze, że w szafce mieliśmy jeszcze jedno opakowanie, bo by nie starczyło na śniadanie.

- Co wy robicie ?!?!? - zapytał prawie wściekły Liam.

- Yyyy … To on. - wskazałam palcem na loczka.

- Nie, bo to jej wina. - powiedział Harry.

- To nasza wina. - powiedziałam i skończłam robić śniadanie.

- WOW !!! Co tu się stało ??? - spytał Louis.

- Jak sądzę to mieli bitwę na mąkę. - powiedział Zayn.

- No kiedy będzie to śniadanie ?!?!?! - zawołał wściekły i głodny Nialler.

- Za 5 minut. - odpowiedział Harry i wybuchnęliśmy śmiechem.

- A i po śniadaniu macie to posprzątać. - powiedział Liam.

- Dobrze Daddy. - powiedziałam równo z Harrym.

Ci co przyszli do kuchni to usiedli już w salonie przy stole i po 5 minutach przyniosłam z Harrym śniadanko. Wszyscy zjedliśmy i się nie odzywaliśmy, ale z Harrym czuliśmy na sobie spojrzenia innych. No bo byliśmy cali w mące. Po skończonym posiłku pozbierałam naczynia i zaniosłam do zmywarki.

- Dziękuję za śniadanie !!! - krzyknął Niall.

- Nie ma za co. - odpowiedział Harry.

- Ale to było do (T.I) – powiedział blondyn.

- Tyle, ze to ja zrobiłem śniadanie, a (T.I) mówiła co i jak. - powiedział loczek.

- Ahaa. Ale i tak było pyszne. - odpowiedział Irlandczyk.

 

Ja z Harrym zabraliśmy się do sprzątania kuchni. Po dobrej godzinie skończyliśmy sprzątać. Liam przyszedł i sprawdził. Wszystko było czyste, no oprócz mnie i Harrego. Szybko pobiegłam do sypialni, wzięłam ciuchy i ruszyłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam włosy i odbyłam poranną toaletę. Zajęło mi to z 20 minut. Włosy wysuszyłam, z czego zrobiły mi się lekkie fale, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam to:

 

 

Kiedy wyszłam to od razu wszedł po mnie Harry, a ja zeszłam na dół. Po 10 minutach chłopak był na dole ubrany w to:

 

 

- No to co robimy ??? - zapytałam.

- Nie wiem. Chyba, że robimy sobie maraton filmowy, albo idziemy do ogrodu. - powiedział Liam.

- Idziemy do ogrodu. - powiedzieliśmy.

 

Poszliśmy do ogrodu. Graliśmy w siatkówkę, w piłkę nożną i w zbijaka. Ale się przy nim śmialiśmy. Pod wieczór postanowiliśmy trochę pośpiewać. Rozpaliliśmy ognisko, Niall poszedł po gitarę i zaczęliśmy śpiewać. Chłopaki byli zdziwieni, że ja tak dobrze śpiewam. W sumie to nigdy nie śpiewałam przy nich, ale to już przeszłość. Na dworze siedzieliśmy gdzieś tak do 4 nad ranem, a potem poszliśmy spać.


---------------------------------------------------------------------------------

No i napisałam kolejny rozdział.

Mam nadzieję, że będzie się podobać.

Już mam kilka pomysłów na następny.

Dziękuję za prawie 900 wejść.

Jesteście kochani. <3

Pozdrawiam i buziaki :)

xx


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział XVIII

wtorek, 10 lipca 2012 12:33

Rozdział XVIII

 

W końcu dojechaliśmy na miejsce. Już miałam dość siedzenia w jednym miejscu. Fajnie było rozprostować nogi po godzinie i pół. Samochód odstawiliśmy na podjazd i podeszliśmy do drzwi domu. Dom z zewnątrz wyglądał tak:

 

 

Zapukaliśmy. Otworzyła nam szczęśliwa mama Harrego:

- Dzień dobry. - odpowiedzieliśmy wszyscy chórem.

- Wreszcie przyjechaliście. Już myślałam, że nie przyjedziecie. - powiedziała mama Harrego.

- Jak moglibyśmy nie przyjechać. - powiedziałam uśmiechając się to pani Styles.

- Proszę wejdźcie do środka. - powiedziała mama Harrego.

 

Weszliśmy do środka. Reszta poszła do salonu połączonego z kuchnią, a ja z Harrym zostaliśmy na korytarzu z panią Styles.

- Mamo, to jest moja dziewczyna (T.I). - przedstawił mnie Harry swojej mamie.

- Miło mi Cię poznać. Mów mi Anne. - powiedziała kobieta.

- Mi też miło panią poznać. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się.

 

Poszliśmy do salonu gdzie siedzieli Liam, Niall, Zayn, Lou, Eleanor i Danielle i oglądali coś w telewizji. Dołączyliśmy się do nich, a mama Hazzy zniknęła gdzieś w kuchni. Po chwili pani Styles przyniosła nam pyszne naleśniki z twarożkiem, czekoladą, truskawkami, bitą śmietaną i rodzynkami. Dla Nialla przyniosła podwójną porcję, wiadomo wiecznie głodny blondyn zje więcej niż my wszyscy. Po skończonym posiłku zabrałam talerze i poszłam do kuchni pozmywać.

 - Dziecko kochane. Zostaw ja to zmyję. - powiedziała Anne.

- Nie ma problemu. Niech pani odpocznie i pójdzie do salonu porozmawiać ze swoim synem w końcu nie widuje go pani tak często, a ja pozmywam. - powiedziałam i uśmiechnęłam się ciepło do mamy Harrego.

- No dobrze. - odpowiedziała kobieta i poszła do salonu.

 

Zmywanie nie zajęło mi dużo czasu. Powycierałam i pochowałam do szafek naczynia i sztućce. I poszłam do salonu.

 - Właśnie mamo, gdzie jest Gemma ??? - zapytał Harry.

- Poszła do centrum handlowego z koleżankami. Wyszła jakieś 3 godziny temu, ale za jakąś chwilę powinna wrócić. - odpowiedziała Anne.

 

Siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Opowiadałam mamie Harrego jak się z Harrym poznałam, gdzie mieszkałam od urodzenia, mówiłam o rodzinie i o wielu innych rzeczach. Kiedy skończyłam usłyszeliśmy zamek w drzwiach. Do salonu weszła Gemma.

 - Hej mamo już jestem !!! Harry już przyje ... - nie zdążyła dokończyć, bo weszła do salonu i zobaczyła cały zespół i trzy dziewczyny.

- Hej siostrzyczko !!! - wykrzyczał Harry i rzucił się dziewczynie na szyję.

- Cześć Harry. Czy mógł byś już nigdy tak nie robić, bo w końcu mnie udusisz. - powiedziała Gemma.

 

Po chwili loczek podszedł do mnie, chwycił za rękę i zaprowadził do Gemmy.

- Hej jestem Gemma. Starsza siostra Harrego. - powiedziała po czym uścisnęła moją rękę.

-(T.I) miło mi Cię poznać. - powiedziałam i ciepło uśmiechnęłam się do dziewczyny.

 

Gemma dosiadła się do nas. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Śmialiśmy się i opowiadaliśmy śmieszne historie z naszego życia. Po jakiś 10 minutach opowiadań mama Harrego wyszła z salonu i poszła do innego pokoju. Nagle poprosiła Harrego.

- Przepraszam, że Wam przeszkadzam, ale czy mogłabym na chwilę porwać Harrego ??? - zapytała Anne.

- Oczywiście. - powiedzieliśmy wszyscy w tym samym czasie i nagle wybuchnęliśmy śmiechem. I dalej rozmawialiśmy.

 

# W SYPIALNI MOJEJ I HARREGO # ROZMOWA MIĘDZY SYNEM A MATKĄ #

- Harry mam do Ciebie prośbę … - zaczęła. - (T.I) jest wspaniałą dziewczyną. Ona dużo przeszła w swoim życiu i nie chciała bym, abyś ją zostawił. Musisz jej pokazać, że bardzo ją kochasz, i że nigdy jej nie zawiedziesz. Chyba, że jej już nie kochasz ???

- Kocham ją. Bez niej nie wyobrażam sobie mojego życia. Jest dla mnie ważniejsza od mojej kariery. - powiedział Harry.

- To dobrze wiedzieć, że kochasz ją ponad życie. - powiedziała mama Harrego i podeszła do komody. Wyciągnęła z niej nie wielkie pudełko.

- Proszę Harry. Daj to (T.I) przy jakieś miłej okazji. - powiedziała i wręczyła chłopakowi pudełko.

- Ale mamo co tam jest ??? - zapytał.

- Jest to medalion, który od wieków jest w rodzinie Stylesów i przekazywany jest z pokolenia na pokolenie. A ja chciała bym, żeby ten medalion nosiła właśnie (T.I) – odpowiedziała.

- Dziękuję mamo. - powiedział loczek i przytulił swoją mamę i poszli do salonu.

 

(medalion wyglądał tak:)

 

My dalej siedzieliśmy w salonie i opowiadaliśmy historie z życia. Każdy miał jakieś śmieszne wypadki jak był młodszy, więc ciągle się śmialiśmy, aż od tego ciągłego śmiechu brzuchy nas rozbolały.

- Jesteście głodni ??? - zapytała mama Harrego.

- Tak !!! - wykrzyknęliśmy.

 

Mama Harrego zaczęła wyciągać potrzebne rzeczy do zrobienia kolacji.

- Harry ja pójdę pomóc Twojej mamie. - powiedziałam.

- Okey. - odpowiedział i pocałował mnie w usta.

 

Ruszyłam do kuchni.

- Pomóc w czymś ??? - zapytałam.

- Jak byś mogła, bo sobie nie poradzę. - odpowiedziała.

- To co mam robić ???

 

Zaczęłyśmy z mamą Harrego przygotowywać kolację, na której ma być podana zapiekanka z wołowiną i puree z ziemniaków i pasternaka. Przygotowanie zajęło nam to jakieś półtorej godziny. W połowie przygotowań wszyscy się mi i mamie Harrego przyglądali, ale gdy my się obracałyśmy to oni chowali się za kuchenną wyspą.

- Wiemy, że tam się chowacie ??? - powiedziałyśmy.

- Nie, tu są tylko myszy. - odpowiedział Louis piskliwym głosem.

- No to jak tam są tylko myszy to te myszy nie dostaną kolacji. - powiedziałam stanowczo i za wyspy wyskoczył Niall.

- To nie myszy to JA ! - powiedział Irlandczyk.

- Dobra już dobra siadajcie do stołu, bo zaraz podamy kolację. - po tych słowach wszyscy po sekundzie znaleźli się przy stole.

 

Podałam z panią Styles kolację i zaczęliśmy jeść. Każdemu smakowało.

- Pyszne !!! Dziękuje. - krzyknął Nialler i przytulił panią Styles, a potem mnie.

- Miło słyszeć, że smakowało. - powiedziała Anne i poszła do kuchni pozmywać.

 

Razem z Harrym pozbieraliśmy naczynia. Zanieśliśmy je do kuchni i włożyliśmy do zmywarki. Posiedzieliśmy jeszcze z jakieś 30 minut i zaczęliśmy się zbierać.

- Dobranoc. - powiedzieliśmy i mama Harrego z Gemmą nas przytuliły na do widzenia. Ruszyliśmy prosto do domu.

-----------------------------------------------------------------------------------

Wybaczcie, że długo nie dodawałam rozdziału, ale ciągle coś dopisywałam w rozdziale i potem mi nie pasowało.

Ale już jest post. Teraz będę myslała nad kolejnym.

Pozdrawiam xx

 

P.S. Sorry za tyle błędów, ale o nich kompletnie zapomniałam.


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział XVII

niedziela, 01 lipca 2012 15:14

Rozdział XVII

 

Pierwszy poranek po powrocie z Kanady. Godzina 8:30.

 

Nie mogłam już spać. Harry jeszcze spał. Postanowiłam włączyć laptopa i wejść na TT i Facebooka. Na Twitterze i Facebook'u nic się nie działo, więc włączyłam zdjęcia z moimi rodzicami, przyjaciółmi i resztą klasy. Nagle pokazało mi się zdjęcie z moją najlepszą przyjaciółką. W tym momencie się popłakałam, ale szybko mi przeszło, bo to ona zniszczyła naszą przyjaźń, a nie ja. Wyłączyłam laptopa. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, odbyłam poranną toaletę, zrobiłam lekki makijaż, zrobiłam warkoczyk na boku i ubrałam to:

 

Kiedy weszłam do sypialni, żeby odłożyć piżamę to loczek już nie spał.

- Już nie śpisz ? - zapytałam

- Nie. Słońce oślepiało mi oczy. - powiedział.

- Aha. To może idź do łazienki, a ja przygotuję dla wszystkich śniadanie ?

- Okey. To jak wyjdę to obudzę wszystkich.

 

Posłałam Haroldowi buziaka i poszłam do kuchni zrobić śniadanie. Zrobiłam tosty, bo tylko na to były składniki w lodówce. Po 10 minutach tosty były gotowe. Usiadłam do stołu, a po chwili przy nim znalazła się reszta lokatorów. Przy śniadaniu cały czas się śmialiśmy, bo chłopaki opowiadali swoje historie z koncertów. Tą historię przerwał nam dźwięk telefonu Harrego.

 - Przepraszam, ale muszę to odebrać. - powiedział loczek po czym poszedł na górę.

 

# ROZMOWA #

- Hej mamo !

- Cześć Harry. Jak tam u Ciebie ? Wszystko w porządku ?

- Tak mamo. Wszystko jest O.K.

- To dobrze. Ostatnio jak byliście w Kanadzie to udzielaliście wywiadu i z Tobą była dziewczyna. Dlaczego nam nie powiedziałeś, że kogoś masz ?

- Zapomniałem do Ciebie mamo zadzwonić. Tak i wtedy była ze mną dziewczyna.

- Yhmm … A może wszyscy w ósemkę wpadlibyście do nas. Bo bardzo się za Tobą stęskniliśmy.

- No dobrze to, o której mamy być ?

- Może o 15:30. A i poczekaj, bo Gemma Cię chce.

- No hej braciszku ! Słyszałam, że dzisiaj przyjedziesz z dziewczyną. Jak oglądałam wywiad to wydawała się miła i mam nadzieję, że też taka jest.

- Jest bardzo miła i na pewno się polubicie. To do zobaczenia o 15:30. Pa

- Pa.

 

Zayn z Niallem pozmywali po śniadaniu, a reszta i ja usiadła na kanapie w salonie i czekała na Harrego. Po chwili usłyszeliśmy kroki na schodach.

- Słuchajcie. Dzwoniła moja mama i zaprosiła nas wszystkich na obiad. A i moja rodzinka chcę Cię (T.I) koniecznie poznać. - powiedział chłopak po czym się do mnie uśmiechnął.

- Super. - odpowiedzieli chłopaki.

- Cieszę się, że w końcu poznam Twoją rodzinę. Mam nadzieję, że mnie polubią. - ostatnie zdanie powiedziałam smutna.

- (T.I) na pewno Cię polubią. Pamiętasz jak mieliśmy ten wywiad w Kanadzie. To moja mama z Gemmą oglądały go i od razu się im spodobałaś, więc nie masz się o co martwić. - powiedział i mnie przytulił, a to mi dało otuchy.

- To może powoli będziemy się zbierać, bo jest 11:45, a tam trzeba jechać z półtorej godzinki. - powiedział z poważną miną Louis.

 

Po kolei szliśmy do łazienki. Ja poszłam ostatnia. Chłopaki byli ubrani w to:

 

Eleanor polokowała włosy, zrobiła lekki makijaż i ubrała się w to:

Danielle rozpuściła włosy, zrobiła delikatny make – up i założyła to:

A ja włosy spięłam w wysoką kitkę, zrobiłam delikatny make – up i ubrałam to:

Wszyscy byliśmy już gotowi, więc wsiadaliśmy do samochodu i pojechaliśmy do rodziny Harrego.

-----------------------------------------------------------------------------------

No i mamy XVII rozdział.

Jakoś tak w wakacje mam więcej pomysłów na kolejne rozdziały.

Komentujecie. :)

Pozdrawiam

AUTORKA BLOGA

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rozdział XVI

niedziela, 01 lipca 2012 12:25

Rozdział XVI

 

Śmialiśmy się dosyć długo, bo jeszcze Niall upadł, kiedy chciał wejść do naszej sypialni. Potem postanowiliśmy pójść do ogrodu. Na końcu z pokoju wyszłam ja za Harrym. Po chwili szepnął mi na ucho:

 - Może w ogrodzie sobie wszystko wyjaśnimy ??? - zaproponował.

- Okey. - odpowiedziałam.

 

Zeszliśmy do ogrodu. Zayn, Louis, Liam i Niall zaczęli grać w piłkę. Danielle i Eleanor przyglądały się im i śmiały, kiedy któryś z nich upadł na trawę. A ja z Harrym poszliśmy trochę dalej, żeby nas nie słyszeli. Usiedliśmy na ławce.

 - No i co chciałeś mi powiedzieć ??? - zaczęłam.

- Chciałem Cię przeprosić. Nie wiem jak to się stało. - powiedział z łzami w oczach.

- To może ja zacznę ??? - zaproponowałam.

- Jak byś mogła … - powiedział.

- No to zaczynam. Po pierwsze: Co by było jak ja bym flirtowała sobie z dwoma facetami. Po drugie: Jak ty byś się wtedy czuł ? Po trzecie: Było by Ci przyjemnie, że Twoja ukochana osoba, której ufasz flirtuje z kimś innym. - powiedziałam. Chłopak uważnie mi się przyglądał i słuchał tego co mówię.

- Po pierwsze: Nie chciał bym, żebyś flirtowała z innymi. Po drugie: Na pewno bym się z tego nie cieszył miałbym załamanie nerwowe i nie było bym mi przyjemnie. - powiedział ze smutkiem. - Przepraszam nie wiem jak to się stało. Podpisałem im zdjęcia, ale one nie chciały mnie przepuścić, gdy chciałem już iść do was. Zawołałem Paula, ale one nie chciały sobie iść. - w tym momencie się popłakał.

- No widzi … Że co !!! Jak nie chciały iść ?! - powiedziałam ze zdziwieniem. - Ale przecież jak ochrona przychodzi to one powinny iść.

- Wiem. One były jakieś dziwne. - powiedział.

- Albo po prostu były zazdrosne, że nie mogą być z Tobą. - dodałam.

- I to jest racjonalne rozwiązanie. - powiedział.

- A przepraszam Cię, że zrobiłam Ci taką awanturę. - powiedziałam.

- Ja Ciebie też przepraszam. Nie powinienem, ale nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem. - powiedział.

- Zawsze trzeba być przygotowanym na nieprzewidziane przypadki. - powiedziałam. I nasze usta złączyły się w pocałunku.

- To ma znaczyć, że wybaczasz ??? - zapytał.

- Tak ! - wykrzyczałam.

 

Po rozmowie udaliśmy się do reszty. Wszyscy siedzieli i zamartwiali się, gdzie my się podzialiśmy.

 - Gdzie wyście byli ?! - wykrzyczał Louis.

- W drugiej części ogrodu. - spokojnie powiedział Harry po czym chwycił mnie za rękę.

- Louis myślał, że poszliście się pozabijać. - wyjaśnił Niall.

- Nie do tego nigdy nie zmierzymy. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.

- Właśnie gdzie jest Kevin ! Kevin ! Kevin gdzie jesteś ?! - zaczął krzyczeć Lou i pobiegł do domu.

- Jaki Kevin ? - spytałam.

- Kevin to figurka gołębia, którego Louis uwielbia. - wyjaśnił Zayn.

- Ahaa. Miło wiedzieć. - powiedziałam prawie nie wybuchając śmiechem.

 

Po chwili ujrzeliśmy dumnego Louisa trzymającego w rękach gołębia.

 - Harry co Kevin robi u Ciebie w pokoju ? - zapytał Lou z spojrzeniem seryjnego zabójcy.

- Nie wiem. Przyleciał. - powiedział loczek.

- Hahaha. Bardzo śmieszne. Ale tak na serio co on u Ciebie tam robił??? - ponownie zapytał.

- Mówię Ci, że nie wiem. - powtórzył Harold.

 

Nagle usłyszeliśmy zwijającego się ze śmiechu Horana.

 - Horan ! Ty coś wiesz o tym ? - zapytali równocześnie Harry i Louis. Wszystkie oczy zostały skierowane na Irlandczyka.

- Nie ja nic nie wiem. - powiedział Niall po czym zerwał się z krzesła jak oparzony i pobiegł. Ale po chwili potknął się o piłkę i upadł na trawę.

- Och … Ten Horan. - westchnęliśmy wszyscy.

- Wiecie co może już pójdziemy do domu, bo zaczyna się robić chłodno ??? - zapytała Danielle.

- Okey. - powiedziała reszta i weszliśmy do domu.

 

Przygotowaliśmy kolację i włączyliśmy komedię. Film skończył się szybko, więc pozmywaliśmy naczynia. A potem po kolei wzięliśmy szybki prysznic i poszliśmy spać.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział XV

niedziela, 01 lipca 2012 12:18

Rozdział XV

 

Dzień wylotu z Kanady i godziny 7:35

 - Hej kochanie. - powiedział Harry. - Jak Ci się spało?

- Hej. Spało się jak zawsze, ale trochę mnie głowa boli. - powiedziałam.

- Poczekaj przyniosę Ci tabletki. A tak właściwie to gdzie one są? - zapytał.

- Podaj mi moją torebkę. Leży tam na stole.

 

Chłopak podszedł do stołu i podał mi moją torebkę. Wyciągnęłam z niej IBUPROM i połknęłam. Poleżałam jeszcze w łóżku z 30 minut, żeby ból minął, a loczek w tym czasie poszedł do łazienki. Wyszedł z niej ubrany w to:

Leniwie wstałam z łózka, wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Odbyłam poranną toaletę, wzięłam prysznic, zrobiłam lekki make – up, włosy spięłam w koka i ubrałam to:

 

Cali uśmiechnięci zeszliśmy na dół, gdzie wszyscy już tam na nas czekali i oglądali coś na Disney Channel.

 - Hej kochani ! - wrzasnął Zayn.

- Hejka. - odpowiedziałam.

- Jak się udała wczorajsza kolacja ? - spytał smutny Louis.

- No Lou. Uśmiechnij się. - powiedział Harry po czym podszedł i przytulił Louisa.

- Okey. Już mi lepiej. - odpowiedział.

- A co wy dzisiaj tacy szczęśliwi ? - spytał Liam wychodząc z kuchni.

- A ty co taki ciekawski ? - odpowiedział mu loczek.

 

Rozmawialiśmy jeszcze z 15 minut i zabraliśmy się za śniadanie, bo o 12:05 mieliśmy wylot do Londynu, a była 8:30. Po śniadaniu Lou i Zayn pozmywali, a ja z Haroldem poszliśmy się spakować. Zajęło nam to nie całe 20 minut. Spojrzeliśmy na zegarek była 9:25 . Mieliśmy jeszcze sporo czasu, więc poszliśmy na dół. Reszta nie wiedziała co ze sobą zrobić.

 - Ej to co robimy ? - zapytał Liam.

- Może zagramy w butelkę ? - zaproponował Mulat.

- Okey. - wszyscy odpowiedzieliśmy

 

Niall poszedł do kuchni po pustą butelkę i gdy przyszedł to zaczęliśmy grać. Zaczął kręcić Zayn i wypadło na Louisa.

- Pytanie czy zadanie ? - zapytał Mulat.

- Pytanie … - odpowiedział.

- Dobra. Jesteś prawiczkiem ? - zapytał.

- Tak. Jestem prawiczkiem. - odpowiedział.

 

Gdy Louis to powiedział to wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Graliśmy tak chyba z godzinę. Śmialiśmy się i wygłupialiśmy przez całą grę. Każdy z nas ciągle chciał pytanie, ale za którymś razem Harry się wkurzył i powiedział, że nie ma już żadnych pytań tylko są zadania. Louis zakręcił butelką i wypadło na Harrego.

- A mogę pytanie ??? - zapytał.

- Nie, nie możesz. Przed chwilą się wydzierałeś, że nie ma pytań. A więc ...- powiedział Louis zabawnie poruszając brwiami. - Masz pocałować się namiętni z (T.I) przez 30 sekund. Harry bez słowa mnie pocałował.

 

W grze tylko pary mogły się całować, ale wszyscy mieliśmy też inne zadania oprócz całowania. Gdy ktoś dostał zadanie i się kłócił z zadającym, że go nie wypełni to zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Niall miał zadanie typu, że nie ma jeść żelków przez tydzień – stawiał opór, ale po minucie wymiękł, Zayn miał nie palić przez miesiąc – zgodził się od razu. Potem gra nam się znudziła, więc postanowiliśmy, że zaniesiemy walizki do samochodu i pojedziemy na lotnisko, bo żeby tam dojechać to trzeba było poświęcić godzinę, wiadomo mogą być korki. Zebraliśmy się. Oddaliśmy klucze do recepcji i pojechaliśmy na lotnisko. Oczywiście na lotnisk musiały być fanki – nie wiem jak one mogły się dowiedzieć, że dzisiaj wylatujemy. Chłopaki dali autografy, zrobili sobie z nimi zdjęcia i poszli do Eleanor, Danielle i do mnie. Ale Harry oczywiście flirtował z dwoma fankami. Do końca czasu mijającego na lotnisku i w samolocie nie odzywałam się do Harrego i miałam obojętną minę. Dopiero jak dolecieliśmy na lotnisko w Londynie to Harry spytał:

 - Coś się stało kochanie ???

- Ty się mnie pytasz co się stało ?! To ja się pytam Ciebie co się z Tobą dzieje ?! - powiedziałam oburzona.

- Ale o co Ci chodzi ?! Nic nie rozumiem. - odpowiedział zdziwiony Harold.

- No widzisz, to w tym momencie tylko i wyłącznie Twój problem! Domyśl się ! - wykrzyknęłam ze łzami w oczach i pobiegłam do WC.

 

WTRĄCENIE:

- O co chodzi ? Stary coś ty narobił ? - powiedział Nialler wcinając żelki.

- Yyy … UPS !!! O cholera !!! … Mam przerypane … - powiedział Harry.

- O ile się nie mylę … LEĆ DO NIEJ !!! - krzyknął Irlandczyk.

 

Stałam w łazience oparta o ścianę, zsuwałam się po niej do ziemi płacząc. Nagle usłyszałam kroki, a nawet bieg. Szybko otarłam łzy i zostałam w tej samej pozycji. Po chwili spostrzegłam chłopaka podążającego w moim kierunku .To był … Harry.

 - Co ty tu robisz ??? Nie musisz tu szukać swoich „cudownych” fanek ?! - powiedziałam z ironią.

- Nie, bo tylko Ciebie kocham i tylko ty jesteś dla mnie najważniejsza. - wykrzyczał.

 

Loczek usiadł obok mnie i powoli zbliżał się do moich ust, ale go odepchnęłam.

 - Straciłam do Ciebie zaufanie Harry ! Obiecałeś, że nigdy mnie nie odepchniesz ! Pamiętasz ! Kto wie, a może z którąś z nich spałeś ??!! Nie dałam Ci tego i teraz szukasz frajdy u innych dziewczyn ! - wykrzyczałam.

 

Odpowiedziała mi tylko głucha cisza. Harry wyszedł. Wyszłam dwie minuty po nim. Oboje ze smutkiem na twarzy i ze łzami w oczach dojechaliśmy busem do domu. Weszłam do domu chłopaków i pobiegłam do sypialni, żeby spakować rzeczy, które tam zostawiłam. Nagle poczułam jak ktoś mnie od tyłu przytula.

 - Przepraszam. To wszystko moja wina. Wiem, że popełniłem błąd i obiecuję, że nigdy się to już nie powtórzy. - powiedział loczek.


Odepchnęłam go.

 - Wiesz ile razy mi już coś obiecywałeś ? - powiedziałam.


Po tych słowach pchnęłam chłopaka, a on upadł na łóżko.

 - Nie ufasz mi ??? Jesteś tego pewna ??? - powiedział loczek, zabawnie poruszając brwiami z uśmiechem podrywacza.

- No dobra. Masz mnie kochanie ! - odpowiedziałam szczerze uśmiechając się do niego.


Też rzuciłam się na łóżko i zaczęliśmy się całować. Nagle spostrzegliśmy wystające zza futryny od drzwi – głowy. Czyli Niallera, Zayna, Liama, Louisa, Eleanor i Danielle. Wszyscy zaczęli się śmiać razem z nami.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział XIV

środa, 27 czerwca 2012 15:09

Rozdział XIV

 

Kanadyjski poranek. Godziny 10:35.

 

Wszyscy leniwie wstaliśmy. Poszliśmy do kuchni i zrobiliśmy sobie czarną kawę z mlekiem. Usiedliśmy na kanapie, włączyliśmy telewizję i piliśmy kawkę. Mi i Harremu znudziło się oglądanie, więc usiadłam w rozkroku na kolanach loczka i zaczęliśmy się namiętnie całować. Zayn wściekł się, że my znowu się całujemy przy wszystkich, więc wziął poduszkę i rzucił we mnie. Zeszłam z kolan loczka, a on wziął poduszkę i chciał rzucić w Zayna, ale ten się schylił i poduszka od Harrego poleciała w Danielle. Liam się wkurzył i trafił w Eleanor zamiast w Harrego, a ja trafiłam w Niallera. I tak rozpoczęła się bitwa na poduszki. Nawet nie zauważyliśmy, że nie ma Louisa. Gdy nikt nie patrzył ja uciekłam i schowałam się w szafie na korytarzu, bo miałam dość bitwy. Nagle doszedł do mnie Harry – nie wiedząc, że tam jestem. Po chwili się zorientował. Chwycił mnie za głowę i przyciągnął do siebie. Całowaliśmy się nie można określić ile to trwało, ale wiem, że długo. Nagle usłyszeliśmy chrupanie.

- Kotku ty coś jesz??? - zapytał Harry.

- Nie, a ty – powiedziałam.

 

W tym samym czasie odwróciliśmy głowy i zobaczyliśmy Louisa wcinającego marchewkę, który przyglądał się tej scence.

- Louis przepraszam Cię, ale co ty tu robisz??? - zapytał loczek.

- Yyyy … Siedzę, a co wy tu robicie??? - powtórzył Lou.

- Chowamy się, bo w salonie jest bitwa na poduszki. - powiedziałam do Louisa.

- Bitwa na poduszki ! Idę do nich ! - wykrzyczał i wolno poszedł do salonu.

- Kochanie wieczorem romantyczna kolacja ??? - zapytał loczek.

- Tak. To o której??? - powiedział Louis.

- To nie do Ciebie króliku !!! Tylko do (T.I) !!! - wykrzyczał Harold.

- Już mnie nie kochasz !!! - powiedział Lou.

- Kocham, kocham, ale jak przyjaciela. - powiedział Harry, ale Louis już tego nie słyszał, bo poszedł do reszty.

- No to co kotku jesteśmy umówieni o 18:30 ??? zapytał Harry zabawnie poruszając brwiami.

- Tak jesteśmy umówieni. To może pójdziemy zjeść śniadanie ??? - powiedziałam.

- No, okey.

Poszliśmy do kuchni zrobić śniadanie. Nic nam się nie chciało robić, więc resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu filmów. O 17:30 poszłam polokować włosy, zrobić delikatny make – up i ubrałam to:

 

Harry ubrał to:

 

 

Kiedy wyszliśmy z hotelu była 17:50. Do restauracji doszliśmy w 20 minut. W restauracji nikogo nie było oprócz kelnerów, kucharzy i stolika dla dwojga. Usiedliśmy przy stoliku, a kelnerzy przynieśli nam homara, sałatkę grecką i wino. Kiedy zjedliśmy to na deser dostaliśmy truskawki w czekoladzie i bitej śmietanie oraz szarlotkę. Na wzajem karmiliśmy się truskawkami. (ogółem to w restauracji rozmawialiśmy)

- Kotku na ustach zostało Ci trochę bitej śmietany. - powiedział Harry.

- Poczekaj, zaraz ją zetrę. - odpowiedziałam. Już chciałam wyciągnąć chusteczkę z torebki, ale nie zdążyłam, bo Harry podszedł do mnie i namiętnie pocałował. Już dłużej nie chciało nam się siedzieć w restauracji, więc loczek zapłacił i poszliśmy do hotelu. Do apartamentu weszliśmy cicho, żeby nikogo nie obudzić, bo była 22:59. Poszliśmy w stronę naszej sypialni.

 


---------------------------------------------------------------------------------

No i jest oczekiwany XIV rozdział.

Bardzo was przepraszam, a szczególnie Klaudie, bo obiecałam, że szybko dodam post, ale nie miałam weny. Dopiero z moimi dwoma przyjaciółkami na Zielonej Szkole wymyśliłyśmy dalsze losy w tym rozdziale. Jeszcze raz przepraszam, ale takie pisanie naprawdę nie jest łatwe. Czasami ma się pomysł a czasami nie. Takie jest życie.

Pozdrawiam :*****

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział XIII

sobota, 23 czerwca 2012 21:12

Rozdział XIII

 

W DRODZE DO STUDIA – W STUDIU „TVN”.

 

Do studia „TVN” dojechaliśmy w 15 minut. Wysiedliśmy z samochodu i poszliśmy do budynku za ochroną. Wszystko było już przygotowane.

 - Witam ! Bardzo się cieszę, ze przyjechaliście. - powiedziała prezenterka.

- My też się cieszymy, że tu jesteśmy. - powiedział loczek. - A to jest moja dziewczyna (T.I) – przedstawił mnie po czym ja podałam rękę reporterce.

- Miło mi Cię poznać. Nic nie mówiliście, że ktoś będzie z wami. Nawet ochrona nic nie wspominała. - powiedziała kobieta.

- Nic nie mówiliśmy i ochrona też, bo to miała być niespodzianka. - powiedział Liam.

- A więc NIESPODZIANKA!!!!! - wykrzyknął Louis.

 

Wszystkie oczy zostały skierowane na Louisa.

 - Okey. To chodźmy już, bo za 5 minut jest emisja na żywo.

 

Poszliśmy za prezenterką. Usiedliśmy na wyznaczonych miejscach i rozpoczął się wywiad na żywo, Rozmawialiśmy o życiu, karierze chłopaków, o ich wielkich miłościach i jak Harry poznał mnie. Oczywiście Harry powiedział do fanek, żeby nie miały mu za złe, że chodzi ze mną. Wywiad skończył się po godzinie, więc pojechaliśmy do hotelu. Włączyliśmy komedię, a gdy się skończyła to zrobiliśmy kolację. O 21:30 poszliśmy spać, bo byliśmy zmęczeni.

-----------------------------------------------------------------------------------

Hej. I jest XIII rozdział.

Sorry, że tak późno i że taki krótki rozdział, ale nie miałam weny, a i postaram się dzisiaj dodać kolejny post.

Pozdrowionka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Rozdział XII

niedziela, 17 czerwca 2012 21:46

Rozdział XII

 

Obudziliśmy się po 9:30. Nie mieliśmy ochoty wstawać, bo byliśmy wykończeni wczorajszym dniem. Loczek już nie spał. Przyglądał się mi jak ja spałam. Po chwili otworzyłam oczy.

- Wiesz jak słodko wyglądasz jak śpisz? - powiedział loczek po czym na dzień dobry przywitał mnie namiętnym pocałunkiem.

- Nie mam pojęcia jak wyglądam, kiedy śpię. - odpowiedziałam uśmiechając się do loczka.

- To co kochanie. Leżymy jeszcze z godzinkę? - zapytał.

- Yhmm. Jestem zmęczona po wczorajszym dniu. I wiesz co mnie zastanawia, że nie które fanki chciały zrobić sobie zdjęcie ze mną i z nami oraz zrobić zdjęcie nam. - powiedziałam.

- Ja też się nad tym zastanawiałem. Boję się, że mogą zanieść do prasy. A ja nie chcę, żeby Ci się coś stało. - powiedział smutny loczek.

- Może nie zaniosą. Ale w galerii na koncercie i podpisywaniu byli też paparazzi, więc na pewno nasze zdjęcia przy pocałunku będą w prasie. - odpowiedziałam.

- Kurcze. Zapomniałem. Ja będę Cię chronić przed takimi fankami, które będą miały Tobie za złe, że jesteś ze mną. - powiedział.

- Wiem jakie potrafią być fanki. A wy dzisiaj nie macie wywiadu o 16:30 w TVN? - zapytałam.

- CO ??? Dziękuję Ci, że mi przypominałaś. Zapomniałem. A i dzisiaj idziesz ze mną na wywiad. Ja naprawdę muszę coś o nas powiedzieć fankom.

- Okey. Mogę iść. Nie ma za co, ja tylko przypomniałam. - odpowiedziałam

 

Wstaliśmy, bo była już 12:45, a za 3 godziny i 45 minut mieliśmy wywiad. Poszliśmy do łazienki. Gdy z niej wyszliśmy reszta siedziała na kanapie i chyba rozmawiali o dzisiejszym wywiadzie.

 - Hej! O czym tak namiętnie rozmawiacie? - zapytał Harry.

- Rozmawiamy o dzisiejszym wywiadzie i o tym, że (T.I) też musi iść, bo boimy się, że „natrętne” fanki mogą (T.I) coś zrobić, po tym waszym wczorajszym pocałunku na scenie. - powiedział Liam.

- Już dobrze Daddy. Rano rozmawiałem z (T.I) o wywiadzie i z nami idzie. Ja też wpadłem na ten pomysł co wy. - powiedział loczek i się uśmiechnął.

 

O 13:10 zjedliśmy śniadanie. Mieliśmy jeszcze kilka godzin do wywiadu, więc oglądaliśmy telewizję. Gdy dochodziła 15:30 postanowiliśmy się przebrać. Wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny make – up i ubrałam to:

Eleanor spięła włosy w kucyka, też zrobiła delikatny makijaż i ubrała to:

 

Danielle podkręciła włosy lokówką, miała lekki make – up i założyła to:

 

Spojrzeliśmy na zegarek – była 15:50. Szybkim krokiem wyszliśmy i zamknęliśmy apartament, a klucz zostawiliśmy na recepcji. Razem z ochroną wyszliśmy z hotelu i wsiadaliśmy do czarnego busa.

-----------------------------------------------------------------------------------

I jest XII rozdział.

A i przez 5 dni nie będę dodawała rozdziałów, bo jadę na Zieloną Szkołę. Sorry, ale teraz na 100 % obiecuję, że jak wrócę to od razu w sobotę dodam kilka opowiadań.

Pozdrawiam :*****

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Rozdział XI

sobota, 16 czerwca 2012 14:44

Rozdział XI

 

Kanadyjski poranek. Godzina 12:00.

 

Byliśmy padnięci. Harold zaparzył mi i sobie przepyszne LATTE i przywitał mnie długim, relaksującym pocałunkiem, który ja odwzajemniłam. Siedzieliśmy w cieplutkim łóżeczku, popijając LATTE. Cieszymy się idealną ciszą i spokojem. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Leżałam na klatce piersiowej loczka. Nagle do naszej sypialni wbiegli chłopacy i rzucili się na łózko.

- Ała. Moja noga ! - wrzasnęłam.

- Uważaj Lou! - powiedział mój chłopak.

- Nic Ci nie jest??? - zapytał z przerażaniem Harry.

- Nie, już w porządku. - odpowiedziałam uśmiechając się do Loczka.

- Chłopaki! Wyjdźcie z tond! - wykrzyknęliśmy.

 

Znowu się przytuliliśmy i zaczęliśmy oglądać filmPożyczony narzeczony. Leżeliśmy w łóżku do 16:00. Postanowiliśmy się przebrać i o 21:30 wyszliśmy do klubuHEAVENna imprezę. Przed wyjściem wyprostowałam włosy, zrobiłam delikatny makeup i założyłam te  ciuchy:

 

Byliśmy w klubie do gdzieś tak 3:30, a potem ruszyliśmy do hotelu (na szczęście nie byliśmy pijani ). Dobrze, że nie było fanek. Ochrona nic nie wiedziała o tym, że wyszliśmy z hotelowego pokoju. Po przyjściu weszliśmy do łazienki się odświeżyć, a gdy wyszliśmy to poszliśmy spać.

 

Następny dzień. Po 8:30.

 

Wstaliśmy i razem poszliśmy do łazienki się wykąpać. W salonie z siedzieli już chłopaki i Eleanor z Danielle. Byli już ubrani. Eleanor miała dwa luźne warkoczyki i również delikatny make – up, a ubrała to:

 

 

Danielle miała lekki makijaż i wysoką kitkę. Jej ubranie wyglądało tak:

Miałam rozpuszczone polokowanie włosy, zrobiony lekki make – up i ubrana byłam w to:

 

 

A chłopacy wyglądali tak:

 

 

Ubrani poszliśmy do kuchni przygotować mały breakfastcik. Po śniadaniu pozmywaliśmy. Była godzina 10:45. Postanowiliśmy się powoli zbierać, bo od naszego hotelu do kanadyjskiego centrum handlowego jedzie się z pół godziny. Oddaliśmy klucze do recepcji i razem z ochroną wsiedliśmy do czarnego busa. Pojechaliśmy. Po 30 minutach znaleźliśmy się pod centrum handlowym. Oczywiście fanki piszczały. Bałam się, że jeżeli wyjdę z samochodu to fanki skrzywią się na mój widok. Danielle i Eleanor już znają, ale mnie w ogóle. Harry chwycił mnie za rękę i wyprowadził z samochodu. Szliśmy za ochroną. Ja patrzyłam się na fanki, a one tylko mierzyły mnie wzrokiem. Weszliśmy do galerii. Poszliśmy na wyznaczone miejsce, mieliśmy trochę czasu, więc obejrzeliśmy film w pokoju dla chłopaków. Na początku chłopaki mieli zaśpiewać „What Makes You Beautiful”, a potem miało się odbyć podpisywanie płyt i zdjęcia z fankami. Ja stałam przy scenie z Danielle i Eleanor oraz ochroną. Przed zaśpiewaniem piosenki Harry zadedykował ją … komu??? MI !!! Oraz przed swoją solówką zaprosił mnie na scenę, a po zakończeniu swojej solówki czule mnie pocałował. Fanki wydały z siebie * uuuuu *. Skończyli śpiewać i przeszło do podpisywania płyt i robienia zdjęć. Ja stałam za loczkiem. Zdziwiło mnie to trochę, bo nie które fanki chciały zrobić sobie ze mną (samą i też z Harrym) zdjęcia (zgadzałam się na to). Po zakończeniu tego wszystkiego pochodziliśmy po sklepach. Jak wchodziliśmy do jakiego kol wiek sklepu to ochrona wypraszała ludzi z nich, a oni to po prostu zrozumieli. W galerii spędziliśmy resztę dnia. Kupiliśmy trochę ciuchów i innych rzeczy. Wróciliśmy do hotelu i wszyscy poszliśmy spać.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział X

sobota, 16 czerwca 2012 10:55

Rozdział X

 

Taksówka podwiozła nas po kanadyjski ***** hotel "DREAMS", który znajduje się przy ulicy 17 Ave SW. Wyciągnęliśmy walizki z bagażnika i weszliśmy do hotelu. Jak zobaczyłam wnętrze hotelu to aż zaniemówiłam z wrażenia. Podeszliśmy do recepcji i dostaliśmy klucz do największego i najładniejszego apartamentu w tym hotelu. W apartamencie znajdowało się 5 sypialni z łóżkiem małżeńskim i z telewizorem, 2 łazienki, ogromna kuchnia (z czego loczek się ucieszył) połączona z dużym salonem, gdzie znajdował się telewizor wyjeżdżający z sufitu wyglądał jak ekran kinowy (Zayn i Niall cieszyli się jak dzieci, które dostały zabawkę). Była szafka pełna MARCHEWEK !!!!! (Louisowi zaiskrzyły się oczy), a Liam cieszył się, że jest z nim Danelle. A ochrona mieszkała w apartamencie naprzeciwko. Po zwiedzaniu apartamentu, wszystko wyglądało tak:

 

Salon z kuchnią wyglądał tak:

 

 

Łazienka na dole:

 

Zwiedziliśmy dół i poszliśmy na górę. Tam zobaczyliśmy cudowne pokoje i łazienkę, aż nam mowę odjęło.

 

Sypialnia moja i Harrego wyglądała tak:

 

 

Sypialnia Liama i Danielle:

 

 

Sypialnia Louisa i Eleanor:

 

 

Sypialnia Zayna:

 

 

 

A sypialnia Niallera wyglądała tak:

 

 

Wszyscy poszliśmy się rozpakować, odświeżyć i przebrać w świeże ciuchy. Włosy spięłam w koka, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to:

 

 

Danielle jak zwykle miała kręcone włosy, zrobiła lekki makijaż i ubrała się w to:

 

 

Eleanor włosy lekko podkręciła na lokówkę, też zrobiła lekki makijaż i ubrała się w to:

 

 

A chłopaki ubrali się tak:

 

 

Postanowiliśmy zwiedzić miasto oczywiście poszliśmy z ochroną – wiadomo fanki. Zwiedziliśmy miasto i wróciliśmy do hotelu. Na szczęście nie spotkaliśmy żadnej fanki i to nawet dobrze, bo chłopaki nie mieli ochoty rozdawać autografów i zdjęć. Po przyjściu Harry zabrał się do robienia kolacji, Niall, Zayn, Liam i Lou usiedli przed telewizorem, a ja z dziewczynami poszłyśmy się odświeżyć i przebrać w piżamy. Kiedy weszłyśmy do salonu, który był połączony z kuchnią – to chłopaki patrzyli na nas z zainteresowaniem, z delikatnym uśmiechem i z błyskiem w oku. Usiadłyśmy przy stole, bo za chwilę miała być kolacja. Loczek i ja podaliśmy kolację na stół, były to naleśniki z truskawkami, z bitą śmietaną, rozpuszczoną mleczną czekoladą, ananasem, brzoskwiniami i jagodami. Kolacja była cudowna. Podziękowałam za nią Harremu buziakiem – zrobiłam to przy wszystkich, a oni wydobyli z siebie * uuuu *. Loczkowi to nie przeszkadzało, bo odwzajemnił buziaka namiętnym pocałunkiem.

 - WOW ! Będzie trzeba to zapisać. - powiedział Lou przygryzając marchewkę. - Zayn daj kartkę i długopis. Teraz!

- Okey. - powiedział Mulat i przyniósł kartkę z długopisem.

 

Louis zaczął pisać coś na kartce. Skończył. Stanął naprzeciwko wszystkich i pokazał kartkę, na której było napisane:

 

HARRY, A MOŻE BYŚ TAK … ;)

 

Jak wszyscy przeczytali to Lou pokazał ząbki , a wszyscy zaczęli się śmiać. Harry wstał i podszedł do Louisa, wziął kartkę z długopisem i na odwrocie strony napisał:

 

COŚ JESZCZE KRÓLIKU??? NIE MAM ZAMIARU !!! I TY LEPIEJ MYŚL O SWOJEJ DZIEWCZYNIE, A NIE O MOJEJ.- Loczek pokazał kartkę Louisowi i poszedł do łazienki.

 

Po chwili Louis krzyknął do Harrego:

- I'm SORRY !!!

- Spoko. Ale jak jeszcze raz tak zrobisz to możesz uciekać i twoje marchewki też. - odpowiedział loczek.

 

Kiedy Harold wyszedł z łazienki to po nim poszli po kolei kolejne osoby, czyli Liam, a po nim Zayn, bo do drugiej łazienki poszedł Lou, a potem Nialler. Gdy wyszli postanowiliśmy obejrzeć film pt:Podryw na głupka. Po filmie zachciało nam się słuchać muzyki. Włączyliśmy muzykę na cały apartament. A o 3:00 nad ranem zasnęliśmy.

 ------------------------------------------------------------------------------------

No i jest dziesiąty rozdział.

Dzisiaj pojawi się jeszcze kilka rozdziałów.

Pozdrawiam :*


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział IX

niedziela, 10 czerwca 2012 16:37

Rozdział IX

 

Kolejny słoneczny i ciepły Londyński poranek. Godzina 8:30.

 

Na dole usłyszałam kłótnie.

- Bez (T.I) nie jadę!!!! - wykrzyczał Harry.

- Ja bez Danielle też nie jadę !!! - wykrzyczał Liam

- A ja bez Eleanor !!! - wykrzyczał Louis.

 

Do mojego pokoju weszły Danielle i Eleanor.

- O co chodzi chłopakom, że krzyczą, że bez nas nigdzie nie jadą??? - zapytała mnie Danielle.

- Nie mam pojęcia. Może chodźmy to sprawdzić. - odpowiedziałam

 

Szybko wstałam z łóżka. Przeczesałam włosy ręką i zeszłyśmy na dół do salonu.

- O co chodzi, że tak wrzeszczycie?? - zapytałam chłopaków. - proszę o wyjaśnienie.

- No, bo chodzi o to, że jutro wyjeżdżamy w trasę koncertową, a ja nie chcę bez Ciebie jechać. - powiedział loczek ze łzami w oczach.

- A ty Liamku beze mnie też się nie ruszasz??? - zapytała Danielle.

- No, tak. - powiedział zasmucony Liam.

- A ja!! - wykrzyczał Louis – bez Eleanor nie pojadę!!! - wykrzyczał Louis po czym podszedł do Eleanor i ją pocałował.

- Wiecie co bez sensu się znowu kłócicie. Przecież możemy pojechać z wami. I problem rozwiązany. - powiedziałam.

- Ja się zgadzam. - powiedział Harry.

- Ja też. - odpowiedział Liam.

- I JA !!! - wykrzyczał Louis.

- No to my też się zgadzamy. - powiedział Nialler z Zaynem.

 

Postanowiłam pójść do sypialni jeszcze poleżeć. Za mną poszedł jeszcze Harry. I Liam z Danielle do swojej sypialni, a Lou z Eleanor do swojej. Niall po chwili powiedział do Zayna i myślał, że mówi cicho:

- Boże. Co ta miłość z nimi zrobiła. - powiedział przerażony Naill

- Słyszeliśmy!!! - wykrzyczałam ja, Harry, Lou, Eleanor, Danielle i Liam.

- Sorki ! - powiedział zawstydzony Niall.

 

Przez chwile rozmawiałam z Harrym, ale się zmęczyliśmy, a po drugie nie wyspaliśmy się przez to, że Harrego obudził Nialler z Zaynem, a mnie kłótnia chłopaków. Zasnęliśmy. Obudziłam się i spojrzałam na zegar była 10:30. Hazzy już w łóżku nie było. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wykąpałam się, włosy spięłam w niskiego kucyka, zrobiłam ten sam makijaż co zawsze i wyszłam z łazienki ubrana w ciuchy, które wybrał mi Harry na wczorajszych zakupach:

 

 

Zeszłam do kuchni. Harry stał przy kuchence i smarzył jajecznicę , a chłopacy i dziewczyny siedzieli na kanapie i przeglądali każdy program. Zatrzymali się na programie DOMO + na którym leciało „Candice wie wszystko”, czyli mój ulubiony program o architekturze wnętrz. Obejrzeliśmy połowę, bo zawołał nas Harry na śniadanie. Wszyscy usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść śniadanie. Po skończonym śniadaniu ja z dziewczynami pozmywałyśmy chociaż Harry chciał to zrobić, ale mu nie pozwoliliśmy. Skończyłyśmy zmywać.

- Chłopaki ja idę do siebie, bo muszę się spakować. - powiedziałam.

- STÓJ !!!! Nie wychodź !!! - wykrzyczał Harry zbiegając po schodach.

- Dlaczego mam nie wychodzić??? - zapytałam.

- No, bo … yyymmm. Nie chce, żeby Ci się coś stało. - powiedział.

- Ale ja mieszkam naprzeciwko. Aaaa … chodzi Ci o psycho - fanki??? - zapytałam.

- Tak. Jak ty to odgadłaś ??? - zapytał.

- Już Cię trochę znam, więc się na Tobie poznałam. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.

- To ja Cię odprowadzę. - zaproponował.

- Okey. - powiedziałam i wyszłam z loczkiem do mojego domu.

 

W moim domu, a potem u chłopaków.

 

Weszliśmy do domu. I od razu poszłam do mojej sypialni. Wyciągnęłam walizkę z szafy i zaczęłam pakować, rzeczy. Jechaliśmy tam na miesiąc, więc musiałam spakować jedną czwartą zawartości szafy. Loczek usiadł na moim łóżku i mi się przyglądał tak samo jak w pierwszym dniu, gdy rozpakowywałam kartony. Skończyłam się pakować, więc wzięłam walizkę i razem z Hazzą zeszliśmy na dół, wyszliśmy a ja zamknęłam drzwi na klucz i ruszyliśmy do domu chłopaków. Gdy tam weszliśmy. Boże co to był za widok. W całym salonie leżały czyjeś ciuchy.

- Chłopaki!! Co to jest w tym salonie !! - wrzasnął loczek, a po chwili cała grupka zeszła na dół.

- Yyy to są moje i Zayna ciuchy. - powiedział Nialler.

- Okey. Ale co one robią w salonie, a nie u Was w sypialniach??? - powiedział

- No nie chciało nam się pakować na górze, więc postanowiliśmy pakować się na dole. - powiedział Zayn.

- Macie 5 minut na posprzątanie tego, a jak nie to wszystkie wasze ciuchy wylądują na dworze. Gwarantuję to Wam. - powiedział Harold, po czym przyglądał się chłopakom, którzy biegali po salonie i zbierali rzeczy. Skończyli przed czasem i nawet zdążyli pochować rzeczy do walizek. Ja z tego całego wydarzenia śmiałam się jak nigdy do tond.

 

Gdy Harry skontrolował czy wszystkie rzeczy Nialla i Zayna są spakowane to chwycił mnie za rękę i pociągnął do swojej sypialni, bo tym razem on musiał się spakować. Przyglądałam się mu i nie mogłam uwierzyć, że JA chodzę z takim wspaniałym facetem. Kiedy chłopak się pakował ja miałam trochę czasu na przemyślenia. Myślałam, że to tylko sen, z którego nie mogę się obudzić, ale się myliłam to wszystko było prawdziwe. Czasami zastanawiałam się co by było gdybym nie wyjechała do Londynu i nie poznała Harrego, gdybym pozostała w Polsce - to czy miałabym takie szczęśliwe życie??? Na to pytanie muszę sama sobie odpowiedzieć. Ale myślę, że dalsze życie w Polsce stało by się moim największym koszmarem w całej historii koszmarów życiowych świata.

 - (T.I) !! - wrzasnął loczek.

- Przepraszam kotku zamyśliłam się nad swoim sensem życia. - odpowiedziałam.

- Coś jest nie tak. Tylko nie mów mi, że odechciewa Ci się żyć!! Bo jeżeli ty się zabijesz to ja też się zabiję. - odpowiedział przerażony.

- Nie !! Nawet o tym nie myślałam. Myślałam nad tym co by było gdybym tu nie przyjechała i Ciebie w ogóle nie poznała, gdybym została w Polsce. Tego naprawdę bym nie przeżyła. - odpowiedziałam. Rozmawialiśmy o sensie życia aż do wieczora. Nawet nie zauważyliśmy, a zasnęliśmy.

 

Obudzili nas chłopacy, a mniej więcej wyglądało to tak:

Niall grał na gitarze, Louis, Liam i Zayn skakali po naszym łóżku i śpiewali jakąś piosenkę tylko nie pamiętam jaką, a dziewczyny się temu przyglądały Była chyba 4:30. Chcieliśmy jeszcze spać, ale mi się przypominało, że o 7:30 mamy wylot. Wstałam z łóżka jak oparzona i budziłam Harrego ten jak się dowiedział, że 3 godziny mamy wylot też wstał z łóżka jak oparzony. Harry szybko poszedł do łazienki wziąć prysznic i się przebrać. Kiedy wyszedł ubrany był w to:

Po loczku ja szybko weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam makijaż ten co zawsze, włosy spięłam w niesfornego koka. Był ładny dzień, więc mogłam być ubrana tak:

 

A w szczególności to uwielbiałam chodzić w sukienkach i spódniczkach. Kiedy wyszłam z łazienki spojrzałam na zegar w komórce. Była 5:15. Weszłam do sypialni, a wszyscy nadal tam byli. Zdziwiło mnie to trochę. Wszyscy razem zeszliśmy do kuchni. Każdy zrobił sobie do jedzenia to co chciał. Zajęło nam 15 minut. Szybko zjedliśmy i każdy po sobie pozmywał. Była 5:30. Postanowiliśmy, że przez półtorej godziny obejrzymy TV. Była 7:00. Musieliśmy się zbierać. Jeszcze raz sprawdziliśmy czy wszystko mamy. Wyszliśmy z domu. Ja sprawdziłam czy mój dom jest zamknięty i wyruszyliśmy na lotnisko. Na lotnisko dotarliśmy w 15 minut. Wyciągnęliśmy walizki z samochodu i ruszyliśmy do samolotu. Na szczęście był to prywatny samolot, więc nikt nas nie widział. Lecieliśmy z 4 godziny. Wreszcie wylądowaliśmy. A gdzie … ? W Kanadzie! Zamówiliśmy taksówkę i pojechaliśmy do hotelu.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Hey.

I wreszcie jest kolejny rozdział.

Dziękuję z tyle komentarzy i mam nadzieję, że będziecie komentować dalej.

I dziękuję za tyle wejść na mojego bloga.

Thank You!!!!!!

 Pozdrawiam :*



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Rozdział VIII

sobota, 09 czerwca 2012 17:10

 

Rozdział VIII

 

Jeszcze w domu chłopaków i w połowie w moim.

 

- Dobra to ja idę do domu założyć strój kąpielowy i zaraz tu przyjdę. - powiedziałam.

- Nie. Tym razem ja po Ciebie przyjdę. - zaproponował Harry.

- Okey. To przyjdź po mnie za jakieś 20 minut. - odpowiedziałam i szczęśliwa pobiegłam do domu.

 

Szybko znalazłam się pod swoimi drzwiami. Otworzyłam je oraz po wejściu zamknęłam. Pobiegłam do sypialni. Chwyciłam strój, świeże ciuchy i szybkim krokiem poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Zrobiłam makijaż taki jak zawsze, włosy spięłam w kucyka i ubrałam to:

 

 

Minęło chyba 20 minut. Zeszłam na dół. Poszłam do kuchni po szklankę wody, kiedy skończyłam pić usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko chwyciłam torebkę, klucze od domu i otworzyłam drzwi. Harry stał cały zadowolony. Wyszłam przed dom, zamknęłam i zakluczyłam drzwi. Harry chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy do pierwszego samochodu gdzie siedział Zayn i Niall. A w drugim jechał Liam z Danielle i Lou z Eleanor. Jechaliśmy z jakieś 30 minut. Wreszcie dotarliśmy na miejsce.

 

Nad jeziorem.

 

Dotarliśmy na miejsce. Wszyscy wybiegliśmy z samochodu. Rozebraliśmy się do strojów kąpielowych. Nagle Harry wziął mnie na ręce i wbiegł ze mną na rękach na most. Wrzucił mnie do wody po czym sam do niej wskoczył. Po nas wskoczyła reszta. Chłopak zaczął mnie gonić. Ja uciekałam ile sił, ale złapał mnie i przyciągnął do siebie. Zaczął mnie namiętnie całować. Nagle pod wodą Hazza zobaczył Zayna. Odepchnął go ręką, a ten się obraził, że nie może podglądać. Po skończonym 2 minutowym pocałunku zauważyliśmy, że wszyscy siedzą na trawie i się opalają. My postanowiliśmy też wyjść i położyć się na kocyku rozłożonym na trawie. Leżeliśmy, rozmawialiśmy tak, nie zrobiło się chłodno. Ubraliśmy się, zapakowaliśmy koce do samochodów i ruszyliśmy do domu. Po przyjeździe pod dom chłopaków Hazza i ja poszlismy do mnie.

 

U mnie w domu.

 

Weszliśmy. Zamknęliśmy drzwi na klucz. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Po 5 minutach skończyliśmy, bo byliśmy głodni. Zajrzałam do kuchni. Znalazłam tam truskawki, bitą śmietanę, czekoladę i resztę składników na naleśniki. Kazałam Harremu usiąść i poczekać, bo dzisiaj ja gotuję kolację. Po 30 minutach kolacja była gotowa. Położyłam danie na stole w salonie, a Harry poszedł po świeczki i je zapalił. Do picia mieliśmy wino, które dostałam od rodziców jeszcze przed ich śmiercią. Poszłam po kieliszki i postawiłam obok talerza z jedzeniem. Zaczęliśmy jeść i szybko skończyliśmy. Harry po zjedzeniu podszedł do mnie i chwycił mnie za rękę po czym wstałam z krzesła, a on przybliżył mnie do siebie i w podziękowaniach za pyszną kolację czule pocałował. 

- Dziękuję kotku! Kolacja była przepyszna. - powiedział po pocałunku. - to ja pozmywam.

- Proszę. I okey. To ja pójdę do łazienki się odświeżyć. - odpowiedziałam po czym ruszyłam do sypialni po ciuchy i ruszyłam do łazienki.

 

Wyszłam po 20 minutach bez makijażu, z rozpuszczonymi włosami i ubrana w to:

 

Harry siedział na kanapie i oglądał jakiś serial. Kiedy ja przyszłam to on ruszył do łazienki, a ja oglądałam program nickelodeon na którym leciał odcinek „iCarly” z One Direction.
Oglądałam już ten odcinek chyba z 12 razy, ale i tak mi się nie znudził. Po 10 minutach chłopak przyszedł. Dokończyliśmy oglądać „iCarly”, a po nim leciała komedia romantyczna. W połowie filmu Harry zasnął z głową na moich kolanach, a ja bawiłam się jego włosami i oglądałam film. Po skończonym filmie Harry się obudził:

- Co? Przegapiłem połowę filmu. - powiedział smutny.

- Nie martw się nic ciekawego już nie było. - powiedziałam.

- Aha. To może pójdziemy już spać, bo ja jestem już troszeczkę zmęczony tym dniem. - zapytał.

- Okey. W sumie to ja też już usypiam. - odpowiedziałam. Po czym ruszyliśmy na górę do sypialni. Od razu zasnęliśmy.

 

Następnego dnia godzina 9:30.

 

Nie mogłam już spać, więc wstałam wzięłam ciuchy i cicho poszłam do łazienki. Wyszłam po 5 minutach. Z włosami spiętymi w koka, z lekki makijażem i ubrana byłam w to:

 

 

Zerknęłam na chłopaka. On jeszcze spał. To nawet dobrze. Cichutko zeszłam do kuchni i zaczęłam przygotowywać naleśniki amerykańskie z dżemem i kawę. Kiedy skończyłam przygotowywać śniadanie, położyłam je na tacę i zaniosłam do sypialni. Otworzyłam drzwi i weszłam do pokoju. Harry na sam zapach kawy obudził się.

- Cześć, kochanie. Zrobiłam pyszne śniadanko. - powiedziałam szczęśliwa.

- Hej kotku. Śniadanko!!! Mhyymm. - odpowiedział

 

Usiadłam na łóżku obok Hazzy i zaczęliśmy jeść śniadanko. Po skończeniu ja poszłam pozmywać, a chłopak poszedł do łazienki. Minęło 20 minut, a Harry był już na dole. Postanowiliśmy, że pójdziemy do kina, na miasto, na London Eye, a potem pójdziemy do chłopaków. Wyszliśmy z mojego domu i poszliśmy w wyznaczone miejsca. Kupiliśmy trochę ciuchów. Gdy już zjechaliśmy z London Eye poszliśmy do chłopaków. Weszliśmy do domu chłopaków oni oglądali film, więc my po cichu weszliśmy na górę do pokoju Hazzy. Usiadłam na jego łóżku, a on poszedł się przebrać do łazienki. Postanowiłam, że też się odświeżę i przebiore w inne ciuchy. Weszłam do łazienki i po 10 minutach wyszłam ubrana w to:

 

Włosy spięłam w kucyka i zrobiłam ten sam makijaż. Postanowiliśmy zejść na dół. Chłopaki skończyli oglądać film, ale oglądali jeszcze napisy. My cicho podeszliśmy do salonu i usiedlismy na kanapie. Nikt nas nie zauważył.

- O czym był ten film??? - zapytał Harry.

- O... Aaaaaa !!!! - wszyscy wrzasnęli.

- To wy. Jak wy tu weszliście??? - zapytał wystraszony Liam.

- No my. A kto inny mógłby być. - powiedziałam z żartem.

- No nie wiem. Złodziej, włamywacz, psych-fanka. - powiedział Louis zajadający marchewkę.

- To może obejrzymy „KWARANTANNĘ”?? - zapytał Zayn.

- No. Spoko. - odpowiedzieliśmy wszyscy.

 

Zaczęliśmy oglądać horror. Nie wiem dlaczego, ale śmialiśmy się z pewnych rzeczy, np.: Gdy ten grubas ugryzł stewardessę w twarz. Kiedy były straszne momenty to twarz chowałam w koszulkę Harrego. Po filmie rozmawialiśmy, śmialiśmy się, a potem poszliśmy do pokojów spać.

------------------------------------------------------------------------------------

Hej dzisiaj jest dłuższy rozdział niz zwykle.

W rozdziale zastosowałam propozycję mojej najlepszej przyjaciółki.

Sorry, że dzisiaj dodałam post, ale wczoraj już nie zdążyłam, bo potrzebowałam trochę czasu na napisanie i przemyślenie.

Komentujcie.

Pozdrawiam :)


 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział VII

piątek, 08 czerwca 2012 15:58

Rozdział VII

 

Ciepły wiosenny ranek godzina 9:05 . Dom chłopaków.

 

Nie chciało mi się dzisiaj w ogóle wstawać. Mogła bym tak leżeć do jutra, ale dlaczego miała bym marnować taki piękny dzień. Harry jeszcze spał, więc wygramoliłam się z łóżka, wzięłam ciuchy, które wczoraj kupiłam i cicho poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, włosy spięłam w niesfornego koka, zrobiłam lekki makijaż jak zawsze i ubrałam się w to:

 

Zajęło mi to 20 minut. Zerknęłam na Harrego on jeszcze spał, więc zeszłam do kuchni po szklankę wody i poszłam do ogródka. Była ładna pogoda. Słońce grzało jak nigdy do tond. Położyłam się na leżaku ogrodowym i zamknęłam oczy. Zasnęłam * Nagle zobaczyłam Harrego całującego się z jakąś laską. Łzy mi napływały do oczu. Podeszłam do niego, uderzyłam go w policzek, zerwałam i rzuciłam łańcuszek od niego na beton. Serduszko rozbiło się na małe kawałeczki. Uciekłam i po chwili wpadłam pod jadący z szybką prędkością samochód. Umarłam. * Wstałam i krzyknęłam ze strachu. To co przed chwilą zobaczyłam okazało się tylko złym snem. Harry szybko wbiegł do ogrodu w samych bokserkach.

- (T.I) co się stało??!! - zapytał przerażony.

- Usnęłam na leżaku i przyśnił mi się koszmar, który nie chcę, żeby był rzeczywistością. - odpowiedziałam ze łzami w oczach.

- Ale jaki to był koszmar? Powiedź mi. Proszę. - powiedział.

- Dobrze. Jeżeli chcesz wiedzieć to ci powiem, ale najpierw obiecaj, że mnie nie zdradzisz. - powiedziałam.

- (T.I) co ty mówisz! Ja Cię nigdy nie zostawię !!!! - wykrzyczał to po czym następnie namiętnie pocałował.

- No, więc. Śniło mi się to, że zobaczyłam Ciebie całującego się z inną laską. Zaczęłam płakać. Podbiegłam do Ciebie uderzyłam Cię w twarz. Zerwałam łańcuszek, który dostałam od Ciebie na moje urodziny, a on rozbił się na małe kawałeczki. Uciekłam i wpadłam pod jadący z szybką prędkością samochód. Umarłam. - opowiedziałam to Harremu. Jemu zaczęły napływać łzy do oczu. Przytulił mnie i powiedział, że to nigdy się nie stanie.

 

Hazza ruszył na górę do sypialni po ciuchy i poszedł do łazienki. Gdy Harry poszedł do mnie doszła reszta chłopaków i dziewczyny. Rozmawialiśmy o swoich snach. Gdy im o tym powiedziałam chciało im się płakać. Powiedzieli, że nie dopuszczą do tego, żeby Harry mnie zdradził. Po chwili zjawił się Harold nie wiedzący o rozmowie o snach z resztą. Cały boysband ubrany był tak:

Z dziewczynami poszłam zrobić śniadanko. Zajęło nam to jakieś 15 minut. Zawołałyśmy chłopaków. Po skończeniu pozmywaliśmy. Była godzina 10:35. Chłopaki zaproponowali wypad nad jezioro. Zgodziłyśmy się. Resztę dnia spędziliśmy właśnie tam.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - – - - - - - - - - - - - – - – - - - - -

No i koniec siódmej części.

Komentujcie, bo wtedy wiem czy dalej mam pisać.

Możecie podawać propozycje co może się dziać w kolejnym rozdziale.

Dzisiaj albo jutro pojawi się następny - zależy czy będę mieć pomysł.

Pozdrawiam

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

Rozdział VI

czwartek, 07 czerwca 2012 21:57

Rozdział VI

 

 - Hej. Wy już nie śpicie? - zapytała zdziwiona Danielle.

- Nie. Tak sobie siedzimy i gadamy. - odpowiedział Liam.

- Aha. To my się przebierzemy i pojedziemy do centrum handlowego. - powiedziała Eleanor.

- (T.I) może chcesz się wybrać z nami. Ja w szczególności muszę ci kilka rzeczy pokazać. Nie wiem jak Eleanor.

- Okey. To pójdę do domu i przyjdę tu z jakieś pół godzinki. - odpowiedziałam i wybiegłam do swojego domu.

 

Wbiegłam do domu i pobiegłam do sypialni. Miałam dylemat, bo nie wiedziałam w co się ubrać, ale po chwili znalazłam odpowiedni strój na wyjście. Weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż, włosy związałam w kucyka i wyszłam z łazienki ubrana w to:

 



Zajęło mi to jakieś 15 minut. Wyszłam z domu i zamknęłam go na klucz. Po 5 minutach weszłam do domu chłopaków.

- WOW! (T.I) szybka jesteś!! - powiedział z zaskoczenia Zayn.

- Noo. Jak się chce to można to zrobić szybko. - odpowiedziałam uśmiechnięta. - A gdzie reszta??? - zapytałam

- Dziewczyny się ubierają, a chłopaki siedzą w ogrodzie. - odpowiedział.

- Okey. To ja idę do ogrodu. - powiedziałam.

- Spoko.

 

Podeszłam do drzwi wychodzących na ogród. Zobaczyłam Louisa i Naillera tarzających się po trawie, Harrego który opalał się na leżaku z zamkniętymi oczami oraz Liama, który najwidoczniej się nudził. Po chwili podbiegł do mnie Liam.

- O już jesteś??? - zapytał.

- No, wiem że miałam być jeszcze za jakieś 10 minut, ale nie chciało mi się samej siedzieć w domu. - odpowiedziałam.

- Okey. Chodź do nas. Zanim dziewczyny się ubiorą to trochę potrwa. - powiedział i poszliśmy do ogrodu.

 

Ja usiadłam na krześle i patrzyłam na Lou i Niallera tarzających się ze śmiechu po trawie. Nagle spostrzegli, że ja siedzę i na nich patrzę. Wstali z trawy, otrzepali się i zaczęli gwizdać jak by nic nie było. Lou, Niall, Liam i Zayn który przyszedł z salonu – wzięli wąż ogrodniczy, włączyli wodę i polali nią loczka, który najwidoczniej spał.

- Chłopaki co wy do jasnej … - wykrzyczał wkurzony, ale nie dokończył tego co chciał powiedzieć, bo zobaczył mnie. A ja śmiałam się z całej tej scenki. Po chwili Harry podszedł do mnie, nachylił się nade mną i pocałował. Zorientowałam się, że on jest mokry, więc wstałam i zakończyliśmy pocałunek.

- Harry będę mokra. - powiedziałam.

- Nie będziesz, bo już jesteś mokra. - odpowiedział

 

Ja spojrzałam na niego wściekłym spojrzeniem, a on tylko podszedł do mnie i szepnął do ucha *przepraszam kochanie*. Wybaczyłam mu. Nie zauważyliśmy, że Eleanor i Danielle stoją w drzwiach wychodzących na ogród i wydusiły z siebie krótkie *yyymmm*. Nagle cała nasza ósemka wybuchła śmiechem. Ja stanęłam na słońcu i chyba po 2 minutach byłam sucha. Wsiadłam z dziewczynami do auta i pojechałyśmy do centrum handlowego. Wróciłyśmy pod wieczór. Byłyśmy zmęczone zakupami, ale gdy ujrzeliśmy naszych kochanych chłopaków od razu się rozbudziłyśmy. Resztę wieczoru spędziliśmy w ogródku na rozmawianiu, śmianiu się i śpiewaniu. Zmęczyliśmy się po 4 godzinach, więc wszyscy poszliśmy do sypialni i pousypialiśmy.

 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I jest rozdział VI.

Jutro powinnam dodać siódmy - jeżeli będę mieć wenę.

Komentujcie.

Pozdrawiam :)


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział V

czwartek, 07 czerwca 2012 14:02

Rozdział V

 

Rano godzina 10:00

 

Obudziłam się, bo słońce zza okna mnie oślepiało. Harrego nie było w łóżku, ale usłyszałam dźwięki wyciągania sprzętu kuchennego z kuchni, czyli Harry robi śniadanko. Szybko wskoczyłam do łazienki. Wzięłam bardzo szybki prysznic, umyłam twarz, zrobiłam nowy makijaż i włosy związałam w kucyka, a ubrałam się w to samo co wczoraj oraz założyłam naszyjnik od Harrego. Zeszłam po cichu na dół. Oparłam się o futrynę i przyglądałam się chłopakowi. Zauważył mnie dopiero, gdy obracał się do blatu po drugiej stronie.

- Hej moja kochana 18-stko. - przywitał się oraz czule pocałował.

 - Hej kotku. - odpowiedziałam.

- I jak się spało po imprezie? - zapytał po czym uśmiechnął się do mnie pokazując przy tym swoje białe zęby.

- Spało się dobrze. A co do imprezy – spojrzałam mu się prosto w oczy – było SUPER! - wykrzyczałam i rzuciłam się chłopakowi na szyję.

Po chwili reszta zeszła na dół zaspana i wystraszona dlaczego tak krzyczę. Po 10 minutach śniadanie było gotowe. Wszyscy usiedliśmy i zaczęliśmy jeść. Gdy zjadłam poszłam do domu przebrać się w inne i wygodniejsze ciuchy. Weszłam do swojej łazienki i włosy spięłam w kucyka, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to:

 

 

Nie chciało mi się ubierać elegancko. Wolałam na sportowo. Pomyślałam, że dzisiaj sobie odpocznę. Wyszłam z łazienki i włączyłam telewizor. Nic ciekawego nie leciało w telewizji, więc wyszłam na dwór za domem, usiadłam na kafelkach i patrzyłam na taflę wody w basenie. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybkim krokiem szłam do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Harrego i o dziwo był ubrany tak jak ja tylko, że miał fioletową bluzę, czarne dżinsy i inne buty.

- Hej Harry. - powiedziałam.

- Hej kochanie. WOW! Ale się zgraliśmy. - powiedział przy czym zaczął się śmiać.

Ja spojrzałam na siebie i na Harrego i znowu na siebie i na Harrego, śmiałam się wewnątrz i na zewnątrz. Zaprosiłam chłopaka do środka. Jemu najwidoczniej nie chciało się siedzieć z chłopakami. Zaproponował włączenie filmu i nawet sam go przyniósł. Włączyliśmy komedię. Śmialiśmy się nawet z głupich momentów. Gdy film się skończył postanowiliśmy zerknąć co robią chłopacy. Wyszliśmy z mojego domu, który ja dokładnie zamknęłam i szybko pobiegliśmy do domu reszty. Weszliśmy, a wszyscy spali w salonie na sofach, a Zayn z Niallerem na dywanie. Nie chcieliśmy ich budzić, więc poszliśmy do pokoju Hazzy. Położyliśmy się na łóżku rozmawialiśmy, śmialiśmy się oraz całowaliśmy. Byliśmy tym wszystkim wykończeni, że zasnęliśmy. Obudziliśmy się chyba po 5 nad ranem, na dole słyszeliśmy kłótnie chłopaków. Szybko się rozbudziliśmy i zeszliśmy na dół. Chłopaki byli tak zajęci kłótnią, że nawet nas nie zauważyli. Harry się tak wściekł, że wrzasnął: CISZA! A wszyscy zamilkli. Harry pytał się o co się tak kłócą i każdy z nich podawał przyczyny kłótni. Rozmawialiśmy dobre godziny nad kłótnią chłopaków. I zorientowaliśmy się, że nie ma Eleanor i Danielle, ale one zeszły z góry nawet nie wiedząc o kłótni.

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

I koniec rozdziału piątego. Mam nadzieję, że się podoba.

Pozdrawiam

P.S. Może dzisiaj dodam szósty. 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

Rozdział IV

środa, 06 czerwca 2012 16:02

Rozdział IV

 

Po śniadaniu posprzątaliśmy i zrobiliśmy małą przerwę na oglądanie telewizji. Po obejrzeniu była 9:30. Nagle odezwał się Zayn:

- Wiecie co to może pójdziemy się przebrać do naszego domu i Danielle z Eleanor przyjdą po (T.I) za półtorej godziny??? - zapytał.

- Okey. A tobie pasuje??? - powiedział Harry do mnie przy czym się uśmiechając.

- Dobrze. Przynajmniej będę miała czas na ogarnięcie się. - odpowiedziałam.

 

Wszyscy wyszli do domu się przebrać, a ja ruszyłam prosto do łazienki i wzięłam długą kąpiel. Po umyciu włosy wyprostowałam, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w to:

 

 

Kiedy wyszłam była 10:30, więc do przyjścia dziewczyn miałam pół godziny. Postanowiłam, że pooglądam telewizję, akurat leciała powtórka XFactora, więc trochę go obejrzałam. Nawet nie zauważyłam, że jest już 11:00. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi i od razu wiedziałam, że to dziewczyny. Wzięłam kluczyki od domu i wyszłam. Dziewczyny były ubrane tak trochę na sportowo i trochę elegancko. Do centrum handlowego pojechałyśmy taksówką. Na miejscu byłyśmy chyba po 20 minutach. Gdy weszłyśmy do środka galerii dziewczyny zaprowadziły mnie do sklepów, w których same kupują ubrania.

 

W domu chłopaków:

 - Chłopaki dalej mamy jeszcze dziewięć godzin, a wy lenie jedne leżycie i gapicie się w telewizor. - powiedział Hazza. - ja muszę upiec tort, kupić kwiaty i prezent, a wy moglibyście posprzątać zająć się dekoracjami i napojami. Tylko nie za dużo alkoholu!!!! - powiedział wkurzony.  

- Dobrze już dobrze, przecież wiemy, że to jest dla Ciebie ważne. - powiedział Zayn.

 

Chłopaki wyszli z domu do sklepu po dekoracje i napoje. A Harry zajął się pieczeniem. Po upływie 30 minut reszta zespołu wróciła do domu. Hazza piekł tort w 2 h i 30 minut. A chłopaki z dekoracjami uporali się w 3 godziny, bo dla loczka wszystko musiało być perfekcyjnie. Tort się upiekł, a Harold schował go w bezpieczne miejsce. Szybko wybiegł z domu do kwiaciarni po czerwone róże i do jubilera po czerwone serduszko ze Swarovskiego z wygrawerowanym na środkuHarry. W domu był po 1h i 30 minutach.

 

W centrum handlowym:

Z dziewczynami dobrze mi się rozmawiało. Chodziłyśmy po sklepach z ciuchami, z butami i biżuterią. Kiedy spojrzałam na zegarek to była 16:50. Nie wiedziałam, że zakupy tak szybko miną. Wstąpiłyśmy jeszcze do kawiarni na kawę. Posiedziałyśmy tam z 40 minut. Danielle dostała sms-a, że Louis po nas podjedzie i że niech (T.I) idzie do siebie się przebrać w coś ładnego, a gdy się ubierze i Niall po nią podejdzie o 20:10. Tak powiedziała mi Danielle. Wyszłyśmy przed galerię i Lou już stał przed nią. Zdziwił się, że tyle kupiłyśmy, ale mniejsza z tym prawie zapomniałam o swoich urodzinach, ale jeszcze nie skończyłam 19 lat, bo dopiero skończę je o 20:15. Po 30 minutach znaleźliśmy się pod moim domem zerknęłam na zegarek z ciekawości która godzina była 18:10, Lou pomógł mi wnieść zakupy i poszedł po dziewczyny i razem weszli do domu, gdzie było ciemno myślałam, że wysadziło korki, ale ja miałam prąd. Pomyślałam sobie, że oszczędzają energię. Po rozmyśleniach co robią chłopcy pobiegłam do łazienki i wzięłam relaksującą kąpiel. Wyszłam po jakieś godzinie. Zeszłam na dół i pomyślałam, że założę nową sukienkę, którą kupiłam dzisiaj. Oczywiście miałam do wyboru albo założyć do niej białe, ażurowe baletki lub niebieskie szpilki. Założyłam szpilki, a reszta wyglądała tak:

Jeszcze na 15 minut weszłam do łazienki, żeby zrobić lekki makijaż, włosy lekko pokręcić lokówką i pomalować paznokcie na niebiesko. Paznokcie wyschły mi po 10 minutach. Spojrzałam na zegarek, żeby Niall nie musiał na mnie czekać. Wskazówki wskazywały 19:35. Postanowiłam, że posiedzę i pomyślę. Tak się zamyśliłam, że Niall zadzwonił do drzwi. Ja jak z procy wystrzelona zgasiłam światło w salonie, wyszłam i zakluczyłam dom. Szliśmy szybkim krokiem przed drzwiami do domu chłopaków Nialler zapytał się mnie o której się urodziłampowiedziałam, że o 20:15. Zegarek wskazywał 20:12. Wbiegliśmy do salonu, było ciemno. Nialler krzyknął 20:15, a wszyscy wiedzieli o co chodzi oprócz mnie. Po chwili światła się zapaliły i wszyscy śpiewali miHappy Birthdaybyłam zaskoczona, ale zdziwiło mnie to, że nie było Harrego. Zmartwiłam się, ale po chwili poczułam, że ktoś mnie przytula. Obróciłam się i był to Harry. Szepnął mi do ucha:Wszystkiego najlepszegoi namiętnie mnie pocałował. Akurat zmieścił się w czasie, bo przy pocałunku wybiła 20:15. Był to cudowny prezent. Ale po skończonym pocałunku na szyję zawiesił mi czerwone serduszko z jego imieniem oraz dał 100 czerwonych róż. Chciało mi się ze szczęścia płakać, ale odwzajemniłam pocałunek Hazzy, a reszta zaczęła klaskać na cześć nowej pary. Cała impreza przebiegała pomyślnie, jedliśmy tort, śmialiśmy się i tańczyliśmy. Kiedy impreza się skończyła to nie miałam zamiaru wracać do domu chociaż był on naprzeciwko. Położyliśmy się spać chyba po czwartej. Oczywiście ja zasnęłam razem z Harrym w jego łóżku. Chyba nigdy nie zapomnę tego dnia.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej i oto kolejny rozdział o naszych kochanych chłopakach.

Sorry, że tak długo, ale nie miałam czasu. Może jeszcze dzisiaj albo jutro dodam kolejny rozdział.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział III

czwartek, 31 maja 2012 19:37

Rozdział III

 

Kolejny londyński ranek w domu One Direction.

 

 

Obudziłam się i spojrzałam na zegarek była 9:30. Wszyscy chyba jeszcze spali, więc ja postanowiłam, że pójdę po cichu do swojego domu i z nimi tu wrócę. Szybko i cicho wyszłam w piżamie i pobiegłam do domu po ciuchy. Jak szybko weszłam to tak szybko wyszłam z rzeczami w ręce. Zakluczyłam dom i po cichu weszłam do domu chłopaków, a ciuchy położyłam na kanapie. Pomyślałam, że poleżę sobie w łóżku dopóki nikt nie wstanie. Leżałam przez chyba jakieś pół godziny i nagle usłyszałam, że ktoś schodzi po schodach, więc udawałam, że jeszcze śpię. Spojrzałam kątem oka kto zszedł i zobaczyłam Harrego, który przyszedł po szklankę wody. Myślałam, że zaraz pójdzie, ale on usiadł na fotelu i mi się przyglądał. Ja nie mogłam spać, bo za bardzo nie lubię jak ktoś się na mnie patrzy i uśmiecha się tymi swoimi pięknymi, białymi zębami. Więc podniosłam głowę z poduszki i jak by niby nic usiadłam, a Hazza odezwał się:

- Hej (T.I).

- Hej Harry. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.

 

Patrzyliśmy na siebie jeszcze kilka sekund, ale musieliśmy przerwać, bo zadzwonił mój telefon. Harry nadal siedział na fotelu i nie miał zamiaru się ruszać, a mi to nie przeszkadzało. Gdy wzięłam telefon do ręki na wyświetlaczu pokazał mi się numer mojej cioci, która po odejściu moich rodziców nie chciała mnie przyjąć na tydzień przed zakończeniem szkoły. 

- Nie odbierzesz??? - zapytał loczek

- Nie wiem. - odpowiedziałam. A loczek popatrzył się na mnie swoim przekonującym spojrzeniem, któremu nie mogłam się oprzeć, więc odebrałam chociaż nie miałam ochoty z nią gadać.  

- (T.I) gdzie ty jesteś !!!! - wrzasnęła do telefonu ciotka, słyszał Harry.

- A co ?? Nagle przypomniałaś sobie o mnie ?!! - wykrzyczałam.

- Ty myślisz, że możesz sobie znikać. Przecież jutro masz swoje 18 urodziny !!!! - znowu ciotka zaczęła krzyczeć.

- I co ciocia sobie myśli, że ja je z ciocią spędzę !! Nigdy w życiu! Nie chciałaś mnie przygarnąć po śmierci rodziców, więc spędzę swoje urodziny z przyjaciółmi!!

- Co !!! (śmiech ciotki) jakimi przyjaciółmi ?? Hmm? Przecież ty nie masz przyjaciół!!! - ciotka zaczęła mi wypominaćTy jesteś zwykłą smarkulą i nikt nie ma prawa Cię lubić!!!

 

To co przed chwilą moja niby kochana *ciotka* mi powiedziała chciało mi się płakać. Nie miałam siły już z nią rozmawiać, więc się rozłączyłam i usiadłam na kanapie podkulając nogi i zakrywając twarz. Nagle Harry podszedł do mnie i mnie przytulił, ale ja nie mogłam się pozbierać. Po chwili usłyszałam jak chłopaki zbiegają po schodach.

- Co się stało! Kto tak wrzeszczał?? - zapytała reszta zespołu z Danielle i Eleanor.

- Ciotka (T.I), której się teraz przypomniało, że ona istnieje. - powiedział Harry.

- Boże co to musi być za ciotka. - przeraził się Lou i wszyscy podbiegli mnie przytulić.

- Dobrze już dobrze, bo mnie udusicie. - powiedziałam i od razu zrobiło mi się lepiej.

- Dobra chłopaki i dziewczyny puszczamy ją. - powiedział Liam, bo bał się, że na serio mnie uduszą.

- To ja może pójdę do łazienki się ogarnąć i przebrać w ciuchy - powiedziałam.

- Skąd ty wzięłaś ciuchy ?? - zapytał się Louis.

- Ze swojego domu. Jak wy spaliście i jeszcze przed przyjściem Hazzy ja pobiegłam do domu po ciuchy. - powiedziałam.

- Aha. Ty jesteś naprawdę pomysłowa. - powiedział Zayn i się do mnie uśmiechnął.

- To ja pójdę do łazienki. - powiedziałam i ruszyłam prosto do łazienki.

- Okey ! - wykrzyczeli wszyscy.

- Ej mam pomysł na jutrzejszy dzień. - powiedział loczekBo kiedy (T.I) rozmawiała z ciotką i kiedy ona powiedziała, że ma jutro urodziny to pomyślałem, że może Danielle i Eleanor zabrały by (T.I) do centrum handlowego, a ja i wy chłopaki zrobilibyśmy przyjęcie urodzinowe bez żadnych gości tylko my i dziewczyny.

- Okey mi pasuje. - powiedzieli wszyscy i wybuchli śmiechem.

- A jak było z jej ciotką ??? - zapytała Eleanor.

- No, więc tak. Kiedy rodzice (T.I) umarli, a był to tydzień przed jej zakończeniem ostatniej klasy liceum, to jej ciotka nie chciała jej przygarnąć, więc mieszkała sama i kiedy było po zakończeniu roku to dwa dni później (T.I) wyjechała do Londynu. A dzisiaj jak gdyby nigdy nic dzwoni do niej ciotka i pyta się gdzie jest, bo jutro chciała z nią spędzić 18 urodziny (T.I). Potem mówiła jej, że ona nie ma przyjaciół i że jest normalną *smarkulą* oraz, że nikt nie będzie się z nią przyjaźnił do tego wszystko wykrzyczała. - powiedział ze smutkiem Harrold.

 

- OMG !!! - powiedzieli wszyscy prawie ze łzami w oczch.

 

Wyszłam z łazienki z lekkim makijażem jak zawsze, włosy spięłam w wysokiego kucyka i ubrałam się w to:

Zeszłam na dół. Chłopaki robili śniadanie, a dziewczyny oglądały MTV. 

- Coś mnie ominęło. - zapytałam.

- Nie, gadaliśmy o tym co będziemy robić dzisiaj i jutro. - powiedział Nialler.

- Aha i coś wymyśliliście? - zapytałam z ciekawością.

- Tak. A może pojechała byś jutro z Danielle i Eleanor do centrum handlowego? - zapytał Harry. - A dzisiaj pójdziemy zwiedzić miasto.

- Okey, a czemu nie. W sumie to muszę kupić parę rzeczy. - powiedziałam z uśmiechem na ustach.

 

Po chwili usiedliśmy do stołu i wspólnie zjedliśmy śniadanie. Pozmywaliśmy i poszliśmy na spacer po Londynie oraz na London Eye. Oczywiście Liam był w jednym przedziale z Danielle, Lou z Eleanor, Zayn z Niallerem, a ja z Hazzą. Kiedy wjechaliśmy na sam szczyt to troszeczkę się bałam, więc przytuliłam się do loczka, a on objął mnie ramieniem. Czułam się wtedy bezpiecznie, ale po paru minutach znaleźliśmy się na dole. Poszliśmy jeszcze pod Big Ben, ale zaczęło padać, więc tym razem zaprosiłam ich do mnie na film. Najpierw jak weszliśmy to się osuszyliśmy i wypiliśmy po gorącej czekoladzie, której nauczyłam się przygotowywać w Polsce. Wszystkim smakowała. Kiedy już wypiliśmy czekoladę włączyliśmy horror. Każdy siedział tak jak byliśmy w przedziałach na London Eye. Kiedy były straszne momenty ja chowałam twarz w koszulę loczka, a on się na mnie patrzył przez cały film. W połowie filmu usnęłam na jego ramieniu. Dalej nie wiem co było tylko pamiętam, że wszyscy pousypialiśmy u mnie na kanapie. Rano wszyscy obudziliśmy się o 8:45 i zjedliśmy śniadanie.

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Rozdział II

poniedziałek, 28 maja 2012 19:22

Rozdział II

 

Następnego dnia.

Obudziłam się o 10:00. Z kuchni czułam piękne zapachy, więc wstałam i udałam się do kuchni. Przy kuchence zobaczyłam Harrego.

- Hej (T.I). Przepraszam, że zasnąłem na twoim łóżku. - powiedział ze smutną miną na twarzy.

- Cześć, nic się nie stało i przepraszam, że Cię tak wykończyłam.

- Nie nic się nie stało. Siadaj zaraz będzie śniadanie. Lubisz naleśniki. Prawda ?

- Oczywiście, że uwielbiam. - odpowiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy.

 

Harry usiadł do stołu i razem zaczęliśmy jeść. Po chwili Harry rzucił pytanie:

- (T.I) może miała byś ochotę poznać resztę chłopaków???

-Okey. Tylko pójdę się przebrać i będziemy mogli iść.

 

Poszłam do łazienki, a Harry posprzątał po śniadaniu i oglądał MTV. Wyszłam z łazienki w lekkim makijażu, w wyprostowanych włosach i ubrana w to:

 

 Zeszłam na dół i znowu widziałam Harrego z miną zaskoczenia.

- No to co, idziemy ??? - zapytałam.

- Oczywiście. - Harry podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.

- Przepraszam nie mogłem się powstrzymać. - powiedział zakłopotany.

- Nic się nie stało. - odpowiedziałam.

 

Zakluczyłam dom na klucz i ruszyliśmy w drogę. Tym razem nie potknęłam się ani razu, bo Harry trzymał mnie w pasie. Oczywiście mi to nie przeszkadzało. Po chwili znaleźliśmy się pod willą Harrego i reszty chłopaków. A ona wyglądała tak:

Z wrażenia aż zaniemówiłam. Harry otworzył drzwi do domu i złapał mnie za rękę. Weszliśmy do środka. Chłopaki nawet nie zauważyli, że weszliśmy, bo byli zajęci gonieniem się i kłóceniem, a mniej więcej to było tak: Zayn gonił Liama z łyżką w ręce, a Liam na niego krzyczał, żeby tą łyżkę odłożył. A Louis kłócił się z Niallerem o to że marchewki są lepsze od pizzy. Hazza musiał wrzasnąć, aby się uspokoili. Kiedy chłopaki zauważyli, że Harold nie jest sam zrobili się czerwoni i się zawstydzili. Każdy do mnie podszedł i się przywitał oraz przedstawił:

- Cześć jestem Liam Payne – powiedział chłopak w koszuli w kratkę.

- Cześć jestem (T.I) miło mi Cię poznać. - odpowiedziałam.

- Hej ja jestem Zayn Malik – powiedział ciemno skórny chłopak.

- Cześć jestem (T.I) mi też miło Cię poznać. - odpowiedziałam po raz drugi.

- Hej jestem Niall Horan – przedstawił mi się blondasek ze szczerym uśmiechem.

- Hej jestem (T.I) miło mi. - powiedziałam po raz trzeci.

- Cześć ja jestem Louis Tomlinson – odpowiedział chłopak w bluzce w paski i z marchewką w ręce.

- Hej jestem (T.I) miło mi. - odpowiedziałam po raz czwarty.

 

Weszłam w głąb domu i też byłam zaskoczona jak przy pierwszym wejściu do swojego domu. Usiedliśmy na sofie. Każdy wypytywał mnie o to z kąd jestem, o rodziców i za każdym razem mówiłam, że moich rodziców już nie ma, a rodzinę w ogóle nie obchodzę i przyjaciół również. Przyzwyczaiłam się do tego, że ludzie o to zawsze mnie pytają. Ale tym razem popłakałam się, ale każdy z chłopaków mnie przytulił, a Hazza pocałował w policzek i wtedy zrozumiałam, że mu się podobam. Rozmawialiśmy tak przez kilka godzin, aż w końcu zorientowałam się, że jest już 24:00. Chciałam już iść, ale Harry powiedział że mogę zostać, więc zostałam, ale powiedziałam, że nie mam rzeczy na zmianę. Chłopaki przez dłuższą chwilę myśleli aż w pewnym momencie weszły do salonu Danielle i Eleanor, ponieważ przysłuchiwały się tej całej rozmowie. Powiedziały, że pożyczą mi ubrania. Oczywiście podeszły do mnie i się przedstawiły oraz Harry powiedział mi, że Danielle jest dziewczyną Liama, a Eleanor dziewczyną Louisa. Wtedy pomyślałam, ze chłopaki mają gust w wybieraniu dziewczyn. Dziewczyny się do nas dosiadły. Włączyliśmy film, a po filmie wszyscy poszliśmy spać.

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział I

poniedziałek, 28 maja 2012 15:55

Rozdział I

Nareszcie !!!! Już siedzę w samolocie i tylko chcę już wylądować oraz wprowadzić się do mojego nowego domu, który wygląda tak :

 

I w końcu po kilku godzinach lotu jestem w Londynie. Ze szczęścia miałam ochotę piszczeć. Zamówiłam londyńską taksówkę i pojechałam na ulicę Oxford Street 53. Taksówkarz zawiózł mnie na wyznaczoną ulicę. Zapłaciłam taksówkarzowi, wzięłam walizki, kartony oraz wiele innych rzeczy i otworzyłam drzwi do domu. Z zaskoczenia w jakim pięknym domu będę mieszkać zaczęłam piszczeć. Weszłam do głębi domu i zamknęłam za sobą drzwi. Po 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i je otworzyłam, a przede mną stał jakiś chłopak.

- Hej – powiedziałam.

- Cześć jak myślę będziesz moją nową sąsiadką ??? - zapytał.

- Tak. - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.

- A tak ogółem to jestem Harry – Harry Styles – powiedział.

- Miło mi. Ja jestem (T.I & T.N), dopiero co przyleciałam do Londynu.

- Mi też miło Cię poznać (T.I) – odpowiedział.

- Proszę wejdź do środka. - nie mogłam uwierzyć, że właśnie zaprosiłam Harrego Stylesa do mojego nowego domu.

Hazza wszedł do mojego domu i zaprosiłam go jeszcze nie urządzonego salonu, ale sofa i plazma były, więc on oglądał telewizję, a ja poszłam do łazienki się odświeżyć po podróży. Zrobiłam lekki makijaż, włosy uczesałam w wysokiego kucyka i ubrałam się w to:

 

Kiedy wyszłam z łazienki i zeszłam na dół Hazza, gdy mnie zobaczył to był pod wielkim wrażeniem.

- (T.I) wyglądasz prześlicznie. A może dała byś się zaprosić na obiad i mały spacer po Londynie. - zapytał.

- Ale ja muszę jeszcze wnieść niektóre kartony na górę i wszystko rozpakować, a chce to dzisiaj jeszcze skończyć.

- (T.I) jak wrócimy to ja Ci pomogę ze wszystkim i na pewno dzisiaj jeszcze zdążysz przecież jest dopiero 11:30.

- No dobrze. - zgodziłam się.

Wyszliśmy z mojego domu i ruszyliśmy w stronę restauracji. Hazza i ja weszliśmy do sali dla VIP-ów. Nikogo w niej nie było, więc mogliśmy swobodnie porozmawiać o sobie, rodzinie i życiu. Kelner przyniósł nam menu. Ja nie wiedziałam co zamówić, więc Harry zamówił pizzę pepperoni. Rozmawialiśmy dopóki nie zjedliśmy. Hazza zapłacił i poszliśmy się przejść na spacer po londyńskim parku. Szliśmy i szliśmy rozmawiając. Było naprawdę cudownie, kiedy nagle potknęłam się o kamień i myślałam, że upadnę, ale w tym samym momencie złapał mnie Harry i przytulił do siebie.

- Nic Ci nie jest??? - zapytał  

- Nie, chyba nie.

- Napewno ??? - ponownie zapytał.

- Może trochę się przestraszyłam, zawsze mam pecha. - odpowiedziałam ze łzami w oczach.

- Już nie płacz kochanie, wszystko będzie dobrze. - spojrzałam na Harrego, a on zrobił się czerwony.

 

Postanowiliśmy, że wrócimy do domu. Kiedy do niego weszliśmy była 15:30. Wzięliśmy kartony i po kolei wnosiliśmy na górę. Po wnoszeniu ja zaczęłam wszystko rozpakowywać, a Harold usiadł na łóżku i przyglądał mi się. Ja sobie z tego nic nie robiłam tylko dalej rozpakowywałam kartony. Na szczęście skończyłam po jakiś czterech godzinach. Spojrzałam na chłopaka, a on zasnął. Po cichu wyszłam z pokoju i położyłam się na sofie. Po chwili zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------

Hej ! No i jest I rozdział. Mam nadzieję, że się podobało.

Komentujcie!!

Pozdrawiam

 


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Prolog

poniedziałek, 28 maja 2012 15:48

Prolog

Po śmierci rodziców (tydzień przed zakończeniem ostatniej klasy liceum), porzucenia przez rodzinę i najlepszą przyjaciółkę postanowiłam wyjechać do Londynu, żeby nie wracać w Polsce do przeszłości - przez to mam bardzo skrzywdzone serce i nie ufam byle komu. Już od bardzo dawna czekałam na wakacje i zakończenie ostatniej klasy liceum, aż w końcu doczekałam się na dzień mojego wyjazdu ...


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 28 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  7 664  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Wizytówka


@Weronika

Hej. Lubię tańczyć, śpiewać, podróżować oraz słuchać muzyki. Kocham też gotować i chodzić na zakupy ze znajomymi. Uwielbiam One Direction. Mam nadzieję, że w końcu przyjadą do Polski. :)